Wczoraj po odpięciu krokodyla wszystko było ok, jechałem zapiąć ładowacz do bel i wysunąłem 2 sekcję maksymalnie to przodu/dołu, a następnie uniosłem 1 sekcję do góry i usłyszałem tylko dwa nie za głośne trzaśnięcia no i gotowe. Sworznie nie były zblokowane, wszystko się ruszało bo cały dzień turem pracowałem, przewody zgięte nie były. Nie wiem jak z tym przepływem oleju ,ale 2 sekcja się chowała to momentu zgięcia już po awarii więc chyba to nie to. Ogólnie ten ładowacz dużo pracuje, a jest od prywaciarza więc może to zużycie materiału... Ładowacz jest w oryginale, a co do samopoziomowania to nic na ten temat nie wiem. Mam zgięte sworznie te które ramię ładowacza łączą z ramą ładowacza na ciągniku, ale to ze 2cm( prostowałem je już ale są zwyczajnie słabe i się wygięły w taki mały łuk od ciężaru) no i ta dolna rurka od ramki też lekko zgięta na środku, ale ona raczej tu nie zawiniła. Obstawiał bym te tłoczyska, już jadą do producenta na wymianę, ale jak nie znajdę przyczyny i jeszcze raz to się powtórzy to chyba się z tym ładowaczem pożegnam. Producent ładowacza to Pan Babiński z Zawad. A może zrobić wcześniej ogranicznik 2 sekcji żeby się tak mocno nie wysuwała?
W ciagniku też żadnych zaworów nie ruszałem, ładowacz ma już 6 lat i do tego roku nie było z nim problemów
Pracownicy producenta, którzy montują te ładowacze twierdzą, że przyczyną może być podłączenie przewodów 2 sekcji na odwrót i dlatego zawór bezpieczeństwa, ten od 2 sekcji od samopoziomowania nie zadziałał w momencie gdy podniosłem 1 sekcję... Nie wiem nie znam się, ale odwróce te przewody i zobaczymy. Tura zdejmowałem w maju z konieczności i w pośpiechu przy montażu wkręciłem je odwrotnie, ale od maja nie było z nim problemów