Tej paniki nie wywołali kupujàcy, tylko sprzedawcy swoją pazernością. Sądzę, że większość nie ma obaw co do tego, że paliw nagle zabraknie, a ma obawy, co do przewidywalności/stabilności ceny za nie. Chyba tylko głupi nie zalewa wszystkich baniek jakie ma w garażu, widząc że wczoraj było po 6, a dzisiaj 6,9, a od kolegi usłyszał, że na stacji obok, kartki z napisem „brak” na dystrybutorach wiszą.