Z tymi giełdami to szarganie, robi się lipa, bo ludzie w marketach kupują, a do pracy ludzi z patologicznych sfer (inni nie przyjdą) też nie ma. Na giełdzie nie sprzedasz po przestaniu tam 18 godzin i towar w śmietnik.
Zakłady znowu lecą w kulki z cenami i płatnościami.
Na markety dostać się z towarem to trzeba mieć tego pełno i linie do pakowania takie jakie życzy sobie market.
Ogólnie ciężko ale lepiej jak na zbożu, rzepaku tylko z większym ryzykiem.
A czytając wypowiedzi rolników z centralnej Polski (Łódzkie) to wiem, dlaczego handlarze z Łodzi przywożą tańszy towar do Gdyni niż miejscowi, gdzie z Łodzi koszty transportu są przecież....no ale jak tam robią za bezcen, cała rodzina się babrze, nie liczą strat ani zysków (chociaż po ich cenach to zysków nie ma)...i po co to...? żeby dorobić handlarzyka który to przewiezie tylko...?!