U mnie fasola czysta, ani chwastu ani fasoli.... jakiś czas temu pisałem że fasola stoi w miejscu i nie chce rosnąć, wszyscy mi mówili że sucho, że opryski trzymają itd. lada dzień ruszy no i ruszyła..... wszędzie w koło a u mnie ch....j. Okazało się że fasolę zrzerał robak pomimo że pryskałem po siewie 2l/h pyrunexu czy jakoś tak. Jak i kiedy nie mam pojęcia, fasola ładnie skiełkowała, nie było tzw. kikutów była zielona, lekko przypalona przez command, teraz największe liście usychają, a nowe które wypuściła nie rozwijają się, w drobnej młode listki są pomarszczone. Z 5h fasoli nie całe 0,5h jest takie jak powinno.
W fasoli nawet tej najmniejszej pojawiają się pąki, co zrobić w miare tanim kosztem żeby przedłużyć jej wegetacje i żeby nie zaczeła kwitnąć, do tej pory dostała 2l/h saletry wapniowej, tytanit i siarczan mg, a kilka dni temu maximus 20-20-20 i miedzian.
Myślałem żeby dać jeszcze raz saletry wapniowej bo troche mi jeszcze zostało i z 5% mocznika. Któregoś roku nieźle mi wybujała jak przesadziłem z azotem, w tej sytuacji to wskazane.
Na koniec dodam że po robaku ani śladu, tak jakby zdech, ale zanim to nastąpiło jeszcze żerował na dolnej łodydze, która była w ziemi, nie wiem czy coś z tej fasoli będzie, ale cały korzeń nie jest zjedzony tylko ponadgryzany, w środku jest biały i "soczysty" a na zewnątrz brązowy.