Rozładowywałem kombajn z lawety przyjechał ojciec kolegi. PIERWSZE I MNIE KOSISZ.Ni mówię ok Panie Romku. W ubiegłą niedzielę kolega dzwoni czy aktualne co ojcu obiecałem. No nie jak tak ... Kiedy będziesz chciał skosimy. W środę przychodzi i mówi że dzwonił do niego chłopak co mu inne lata kosił czy kosimy jęczmień. Kolega mówi że ja mam mu wykosić,tamten wpadł w szał jak to? Przecież co roku koszę. Chwilę po tym dzwoni do mnie dlaczego wpierdalam mu się w interesy🤣
Mi to koszenie potrzebne jak świni siodło......