Tu akurat przeciwwaga była bo do orki i agregatu uprawowo-siewnego potrzebna a tak to jeszcze nie sprawdzałem. Z spalaniem to już nawet nie pamiętam.Cena 130 tys €.
Ponad 8 t. Dwie grupy: wysokowydajna 120 sztuk i grupa nisko-wydajna ok. 60-70 sztuk.
Do tego lepsza pasze dostaje cześć młodzieży i grupa przejściowa tj. tak na 2 tygodnie przed ocieleniem.
Dla grupy wysokowydajnej. Pasza treściwa- 300 kg śruty rzepakowej + 200 kg ześrutowanej QQ , 2500 kg kiszonki z trawy , 5000 kg kiszonej QQ z wysłodkami. Do tego 90 kg siana albo słomy jęczmiennej i wszystko doprawione 25 kg minerałów.
Dla mnie te cale filtry to nic innego jak wybryk kilku popaprańców z UE, którzy nie maja bladego pojęcia no ale przecież chcą ratować świat. To samo tyczy się Adblue. To co z niego wychodzi jest tak samo trujące a może i gorsze. Jedyna zaleta tego to to, ze te cząsteczki są na tyle male i ta ich cala aparatura ich nie widzi. Tak oto dla biurokraty wszystko OK. A co my z tego mamy? No cóż większe koszta, dodatkowy osprzęt w pojazdach przez co większe ryzyko awarii i cząsteczki, które zamiast zostawać w płucach(co i tak nie jest zdrowe) przedostają się do krwi i truja cały organizm(jeszcze mniej zdrowe).
To w polsce. Dla niemiec cena to 611€
http://www.stihl.de/STIHL-Produkte/Motors%C3%A4gen/S%C3%A4gen-f%C3%BCr-Landwirtschaft-und-Gartenbau/21799-120/MS-271.aspx
Za model 271 3,5km z 40cm prowadnica i dwoma łańcuchami (w międzyczasie mogę powiedzieć, ze są dobrej jakości ) zapłaciłem zamiast 650€ tylko 480€. Za co należy się firmie Stihl pochwala to obsługa klienta. Sprawdzałem także Husqvarnę i po pierwsze miało się wrażenie, ze im w ogóle nie zależy na sprzedaniu swoich produktów, po drugie nie było możliwości zakupu sprzętu na miejscu tylko musiałbym sie umówić z dealerem z mojej okolicy. Po trzecie i ostatnia produkt Stihla przekonał mnie bardziej do siebie niż Husqvarna. No i Stihl postawił 3 piwka "za darmo".
Czemu nikt nie placze z powodu nowych maszyn. Placze wlasciciel. Proste , bo nowe maszyny sa po to , zeby je zuzyc i sprzedac. Jak ci w nowej cos nawali to dzwonisz po serwis i placisz majatek z wymiane jakies pierdolki.
Nie wiem jak wy, ale moje odczucie jest takie, ze kombajny Bizon mogly byc wizytowka naszego kraju. Niestety firma(jak wiele innych) zostala sprywatyzowana i sladu po niej nie ma. Chyba czas najwyzszy rozliczycz ludzi za to odpowiedzialnych, zamiast dawac im ciagle najwyzsze stolki w panstwie.
Niestety nie wszystkie kawałki są idealne. Niekiedy wyjdą 3 ha przez godzinę. Po ciągniku nie było poznać, żeby miał ciężko. Jedynie jeśli włączyło się oba wom'y jednocześnie to trochę wymiękał.