Skocz do zawartości

extrabyk

Members
  • Postów

    8394
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez extrabyk

  1. Ja robię za 200-250 za godzinę w zależności od warunków na działce. Wydajność też zależy od wielkości, kształtu, tego czy w miarę równo czy jazda jak po księżycu oraz tego co tam rośnie. W dobrych warunkach da się zrobić 1 ha w godzinę ale są też działki gdzie ciężko wyrobić się w 4 godzinach z hektarem. Tak więc cena waha się między 200 a 1.000,- za ha.
  2. extrabyk

    Mtz 82

    Ogólnie widać,że sprzęt zadbany i jak dla mnie duży plus za to,że na środku podwórka rośnie jeszcze to duże drzewo zwłaszcza po ostatniej gorączce wycinkowej no ale w temacie bezpieczeństwa to totalna klapa i jak kolega wyżej napisał aż ciarki przechodzą...
  3. Hehehe no tematy się zmieniają ale tak to jest jak się rozmawia. Zaczynamy o jednym a kończymy na czyś zupełnie innym...albo nie kończymy. Jak widać rozmowa wirtualna też tak może się rozwijać. Ważne,żeby na siebie nie szczekać. Każdy z nas ma różne zdanie na różne tematy ale też wiele wspólnych poglądów. Taka wymiana zdań pozwala poznać różne poglądy i nawet jeśli nie zmienić swoich to chociaż zrozumieć dlaczego ktoś ma inne zdanie.
  4. extrabyk

    Mtz 82

    Żeby tylko te widły nie zrobiły się czerwone....oj zero wyobraźni i podstaw zdrowego rozsądku :blink:
  5. To jest nisza, której nikt lub prawie nikt nie widzi. Na zachodzie takie serwisy działają w rolnictwie czy budownictwie z powodzeniem. Do tego są tańsze niż stacjonarne bo mają mniejsze koszty. To jest biznes dla jednej czy dwóch osób umiejących współpracować z mechanikami stacjonarnymi, tokarzami, elektrykami itp. Trzeba tylko otworzyć oczy i ruszyć wyobraźnię. Pewnie,że dobrze by było żeby rolnik miał i dał do dyspozycji ogrzewany warsztat ale nie zawsze może i nie zawsze musi. Wiele napraw można zrobić w "polu" i to fachowo. Zobaczcie jak działają serwisy w sporcie motorowym na imprezach na pustyni czy Syberii zimą. Wszystko się da tylko trzeba chcieć przełamywać stereotypy a nie "daj mi ciepły garaż to ci będę naprawiał". Coraz więcej gospodarstw nie ma czasu na nawet małe naprawy. Umiem i lubię naprawiać ale jak naprawiam to inne prace stoją i tracę się kasę a prace się piętrzą, rosną zaległości i problemy. Sama naprawa to nie wszystko. Czasem do rozebrania trzeba mieć jakiś osprzęt, który jest potrzebny tylko do tej naprawy i jak się kupi to potem leży a jak się pożyczy to się połamie i trzeba odkupić i dalej się nie ma ani na przykład jakiegoś ściągacza ani wydanej na niego kasy. Trzeba też zamówić i odebrać części. Na to wszystko trzeba czasu, którego mamy coraz mniej. Mam zapewnić dach, beton, prasę, imadło i może jeszcze kilka młodych dziewczyn do wachlowania w upały i masażu po pracy ? Dobry mobilny warsztat ma wszystko ze sobą. Jest plandeka do położenia pod naprawiany sprzęt, jest gdy trzeba namiot, jest agregat prądotwórczy, kompresor, oświetlenie itp. nie mówiąc o imadle czy prasie. Nie mówię,że jak czegoś nie ma a ja mam to nie dam ale chodzi mi o profesjonalizm a nie dziadostwo jakie u nas króluje od czasów POMów. Na koniec taka ciekawostka...mechanicy pracujący na co dzień w polskich serwisach maszyn budowlanych jadą na wekend lub raz w miesiącu do drobnych napraw i serwisów do Finladii,Szwecji czy Norwegii. Robią tam umówione roboty i wracają na poniedziałek do swojej pracy w Polsce. Robią tak oczywiście nie dlatego,że tam takich usług brakuje tylko dlatego,że robią to samo za 50% ceny a oszczędzać lubią również bogaci albo nawet głównie oni
  6. niemcy mają to co mają dzięki ciężkiej pracy starych niemców (tych co wrócili z frontów po ll wojnie światowej) ale nie do końca bo większość mają dzięki podziałowi Europy na zachodnią w wschodnią w wyniku czego nas "karmił" stalin a zachodnie niemcy wspierała cała gospodarka i banki USA. Teraz już się trochę granice zatarły ale nadal są ale kto miał możliwość porównanie NRD z NRF to zrozumie,że dobrobyt niemców z zachodu nie wyszedł tylko z ich pracy. Co do tego,że wszyscy się tam do siebie uśmiechają to prawda i tak jest prawie wszędzie poza Polską bo my Polacy zrobiliśmy się strasznymi ponurakami i łatwiej o agresję niż uśmiech ale tak naprawdę sami dla siebie niemcy nie są tacy mili. To jest państwo policyjne, ciągle ktoś na kogoś donosi, sądy zawalone sprawami międzysąsiedzkimi a na wsiach jak trzeba przy jakiś pracach współpracować to owszem pracują razem ale jak tylko skończą to każdy tylko czeka aż sąsiad zbankrutuje i będzie ziemia do przejęcia.
  7. Chodzi o tą czarną ramę,która się przesuwa na boki po rurach ? Jeśli tak to u mnie też pękało w kilku miejscach. Po spawaniu trzyma ale czasem pęknie gdzieś w innym miejscu. Jakaś wada materiału...tak jak by był przehartowany. Ja zgiąłem wał podporowy i od dwóch lat koszę bez. Zauważyłem,że przy koszeniu wysokich badyli a to kosi się najczęściej bez wału kosi lepiej. Wał przydaje się na działkach gdzie jest równo,kosi się często i na gładko ale na płozach też daję radę. Na wymianę młotków trochę kasy pójdzie. Dobrym pomysłem w Muthingu jest to,że odkręcasz tylko nakrętki a śruby siedzą w zagłębieniach i nie trzeba trzymać. U mnie jest 52 czy 54 bijaków więc jak wymieniam to akumulatorowym kluczem udarowym bo ręcznie to by pół dnia zeszło. Kiedyś też tyle kosiłem ale teraz to już mniej. Jakieś 40 ha na usłudze plus ok 15 ha swoich.
  8. Poszukiwany jest mobilny mechanik ciągników i maszyn rolniczych z woj. podlaskiego. Szukam kogoś kto jest solidny i myślący oraz ma jakieś podstawowe doświadczenie oraz narzędzia. Nie szukam mądralińskich z młotkiem, przecinakiem i kilkoma kluczami z Topexa. Mam parę tematów do ogarnięcia a czasu mi nie wystarcza i chętnie nawiążę stałą współpracę z kimś kto lubi robić to co robi. Uważam,że jest to nie wykorzystana a bardzo potrzebna nisza w usługach na terenach wiejskich i chętnie też poznam jak to wygląda w innych rejonach kraju.
  9. extrabyk

    Tad-Len

    Naprawa widać,że totalnie amatorska i musiało znowu puścić ale to producent powinien zrobić tak żeby się nie łamało bo ma niby fachowych spawaczy i projektantów (tu ewidentnie nie tylko słaby materiał ale też błąd konstrukcyjny) a użytkownika już bym się tak nie czepiał bo nie każdy rolnik musi byś mistrzem spawarki....chociaż jak się ma takiej jakości maszyny to nie zaszkodziłoby nim być Zachodnie też pękają tyle,że przeważnie po latach uporczywego męczenia materiału chociaż zdarzają się i szybsze pęknięcia no ale zdecydowanie rzadziej niż przy sprzęcie od naszych mistrzów tyle tylko,że pęknięcie zachodniej maszyny bardziej nas boli bo jak się kupiło za większą kasę coś renomowanego to i wymagania też się ma większe.
  10. Moja na szeklach i 2005 rok. Szekle w moim wypadku dają to,że bijaki mogą uchylać się na przeszkodach również na boki. Koszę głównie zaniedbane łąki i ugory a tam w trawie można natrafić na wszystko. Kosiarka z przodu to plus jeśli chodzi o czystość koszenia ale gorzej z widocznością co jest konieczne w ciężkich warunkach. Na działkach już znanych i w miarę zadbanych to kosiarka z przodu jest super sprawą. Ile ha rocznie kosisz i czy miałeś już jakieś awarie ?
  11. extrabyk

    Tad-Len

    Wychodzi na to,że Tad-Len to skrót od Tandeta-Len Współczuję kolego ale nie dawaj się i walcz o porządną naprawę lub wymianę ramy !
  12. Jaki rocznik Muthinga ? Masz ciężkie "młotki" czy lekkie bijaki na szeklach ? Mam chyba ten sam model tylko 2,2 m. i pracuję nim na tylnym TUZ.
  13. Teraz to już sprężyna nic nie da bo widać,że kły mocno wydarte. Jeśli to jest ze stali to można się pobawić i napawać. Sezon by przechodziło ale jeśli z żeliwa to nie ma co kombinować tylko dawaj nowe. Cała nadzieja w tym,że ktoś podsunie Ci z czego będzie pasować za mniejszą kasę. Pamiętaj tylko,że jak dasz nowe sprzęgło to sprężyna też musi być nowa bo szybko będziesz miał to samo.
  14. Ja tam do niemców sympatii nie czuję mimo,że znałem nawet kilku porządnych (jako ludzi)niemców. niemieckiej gospodarki też staram się nie wspierać i nie kupować ich wyrobów chociaż nie jest to często łatwe i czasem z wielkim bólem kupić trzeba. Zwłaszcza,że przejęli dużo polskich firm a w wielu branżach praktycznie wszystko wiec nawet kupując polski produkt bardzo często kasa idzie do niemiec...
  15. @Patryk...trochę o innych walorach myślałem no ale każdy patrzy na co innego
  16. Nie wprowadzam w błąd tylko piszę o tym co może być. Nie widzę ciągnika kolegi i nie wiem czy ma jeden czy dwa zbiorniki bo jeśli dwa to dołem idzie rura łącząca oba i konstrukcja chroniąca tą rurę. W większych ciągnikach serii 6xx dwa zbiorniki były w standardzie ale zdarzają się też mniejsze modele z dwoma zbiornikami. Nie wiem czy to była opcja czy zależało to od tego na jaki rynek szedł ciągnik. Tak czy inaczej jeśli są dwa zbiorniki to wsporniki kabiny łączą się z osłoną rury łączącej i tworzy z nią jedną konstrukcję. Mam tak w 698 i żeby zamontować ładowacz z podanego ogłoszenia to potrzebowałbym czterech dłuższych śrub i dwóch tulejek żeby wszystko zmontować do kupy. Co do odległości między mocowaniami to myślę,że jest OK bo ładowacz jest zamocowany bliżej przodu z uwagi na kabinę. Ursus 4512 ma kabinę o takich samych rozmiarach co MF serii 6xx tyle tylko,że zrobiona jest z innych materiałów i w innej technologii. Tak czy inaczej niech kolega jedzie,mierzy,ogląda i jak pasi to niech kupuje bo cena dość atrakcyjna nawet jak nie będzie osprzętu.
  17. Jak nie pojedziesz to nie zobaczysz a jak nie zobaczysz to przecież nie kupisz. Obejrzałem drugi raz dokładniej i wydaje mi się, że będzie pasował. Widać,że mocowanie wychodzi dość mocno do przodu więc nie będzie kolidować z kabiną. Będziesz jedynie potrzebował dłuższych śrub. Być może gość ma je i dodaje do ładowacza. To by ułatwiło sprawę bo gwinty masz calowe. Długie śruby skręcą razem do obudowy sprzęgła mocowanie kabiny i ładowacza. Nie odkładaj tyko jedź bo ktoś kupi i będziesz żałował a nie tak łatwo trafić na taki ładowacz no i cena dobra a i coś tam pewnie spuści.
  18. Na zdjęciach wygląda dobrze. Cena też przystępna. Jest do tego jakaś łyżka albo widły ? Z montażem na 675 może być jednak problem. Wszystko zależy jak i do czego to było zamontowane na 4512. Wszystkie MF z serii 1xx, 2xx, 5xx, i 6xx, mają otwory montażowe pod obudową sprzęgła ale bywa,że tam są już mocowania kabiny i wtedy trzeba by coś trochę przerabiać. Mam coś podobnego do sprzedania https://www.olx.pl/oferta/tur-ladowacz-czolowy-do-mf-4-cylindrowych-oraz-ursus-4512-i-pochodnych-CID757-IDhq3m3.html Zdjąłem to z 290 i myślę,że na 675 też by nie pasował bez przerobienia paru rzeczy. Jeśli nie masz daleko to podjedź do tego gościa i dokładnie obejrzyj mocowania.
  19. Czytam od początku więc wiem z jakiego powodu pryskałeś podwójnie a teraz to sobie trochę zażartowałem. Generalnie każdemu się już zdarzyło albo jeszcze zdarzy jakiś błąd zrobić albo z braku wiedzy albo przez źle działający sprzęt albo bo "myślałem,że tak będzie lepiej" czyli z dobrych chęci. Trzeba się jednak pilnować bo po pierwsze to wszystko chemia i nie potrzebne zabiegi wprowadzają jej jeszcze więcej do środowiska a po drugie to wszystko kosztuje i każdy zbędny lub źle wykonany zabieg zabiera nam kasę z kieszeni nie dając nic lub prawie nic. Bogacą się tylko na tym koncerny chemiczne i handlowcy. Dobra zasada to kilka razy pomyśleć i raz opryskać a nie na odwrót i tego sobie i Wam koledzy życzę
  20. Jak tylko do zboża to bierz 2,4 szeroką i min. 1,5 m3. pojemności.
  21. Ja tu widzę więcej walorów
  22. extrabyk

    AgroSelfie

    Wszystko zależy od tego ile i czego się wcześniej wypiło
  23. Chwast zawsze będą wychodzić bez względu na to ile zrobisz oprysków no ale jak masz na to kasę to możesz jeszcze ze dwa razy opryskać
  24. Rozluźnić trochę trzeba Was widzę to Wam napiszę na jaki korek ostatnio trafiłem na trasie gdzieś między Mińskiem Mazowieckim a Grójcem w zeszły piątek....otóż jadę,jadę aż tu nagle coś się zakorkowało i zwolniło do 40 na godzinę. TIRy z przodu więc nie widzę co tam tak blokuje i myślałem,że pewnie traktor jedzie a droga wąska i z naprzeciwka ruch duży więc wyprzedzanie słabo idzie. wychylam się co chwila żeby zobaczyć ale nic nie widać tylko co jakiś czas ktoś tam z przodu coś wyprzedza. W końcu TIR,który mi wszystko zasłaniał daje lewy kierunek i sunie do przodu...patrze a z przodu została tylko jakaś Skoda i to ona jedzie te 40 na godzinę. Jak tylko się luz zrobił na przeciwnym pasie to ja gazu i wyprzedzam. Pomyślałem,że albo jakiś emeryt tak ostrożnie jedzie albo Skoda się komuś psuje i szybciej nie da rady a dojechać gdzieś chce...no ale to co zobaczyłem przeszło wszystko co do tej pory widziałem na naszych drogach...i założę się o każde pieniądze,że nikt z Was by tego nie odgadł....otóż kierowcą okazała się babeczka nawet nie jakaś tam wiekowa, która w prawej ręce trzymała kierownicę a w lewej różaniec i w najlepsze oddawała się modlitwie...być może właśnie o to by bezpiecznie dojechać do celu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v