Witam.
Co z traktorów moglibyście polecić na 10 ha do pracy przy hodowli? Chodzi mi o ciągnik do tura, zamiast C360 3P. Miałby pracować z turem głównie przy wywożeniu i wypychaniu obornika (365 dni w roku) i wożeniu balotów. Chciałbym aby była to maszyna bez zbędnych udziwnień typu turbo, zbędna elektronika itp. (specyfika pracy: odpalanie codziennie i praca około 1 godziny z odpalaniem i gaszeniem co chwilę). Ładowarka odpada ze względu na to, że ta maszyna musi być zdolna do: zasadzenia i wykopania ok. 1 ha ziemniaków, skoszenia i ususzenia siana, odebrania zboża od kombajnu, zasiania poznaniakiem, opryskania i posiania nawozu, a i czasem jakąś ziemię turem trzeba porównać czy kiszonkę obsypać.
Pracy ciężkiej nie przewiduję bo dużego konia pociągowego mam (do pługa, prasy, agregatu, orkana itp), chciałbym aby mało palił w lekkiej robocie (wiadomo głównie jeżdżenie "koło komina" z turem) - w tym dobrze sprawdzał się 3P przez 15 lat, jednak czas na zmiany (przydałoby się wspomaganie, lepszy tur, a może i nawet jakiś napęd żeby lepsza trakcja była, no i jakość części teraz okropna gdybym chciał go przesypać).
Budżet - ok. 50 tysięcy. Rozważałem jakiegoś MF'a np. 3512 ale wiadomo, one mają słabą hydraulikę no i nie widziałem wersji z napędem na sprzedaż, a także zetora z serii 33xx - są fajne ale cena trochę duża i obawiam się o spalanie. Może byście coś polecili, może coś z zachodu lub wschodu? Czy może warto dozbierać i kupić coś nowego, np Farmtracka (pytanie czy warto się w takie cuda pakować)?. Zależy mi żeby to nie była maszyna wytłuczona (wiadomo silnik można wyremontować, ale całego od podstaw przesypywać to trochę mija się z celem).
Pozdro!