Ja napiszę jak to wygląda u mnie. Sianokiszonki robimy w warunkach dobrych tzn. wszystko z sianych łąk, udział koniczyny ok 20% reszta to szlachetne gatunki traw, koszenie w godzinach popołudniowych, trawy w fazie początku kłoszenia. Owijane tego samego dnia po około 2h godzinach od belowania. Bez zakiszacza lekko pleśnieje około 5% kiszonki, mniej więcej co 5 bela zawiera niewielkie ilości białej pleśni, sporadycznie zdarza się też zielona. Przyczyną wykwitów pleśni są dziurki po kocich pazurach.
Z zakiszaczem lekko pleśnieje max 2% kiszonki. W miejscu gdzie kot zrobi dziurkę też pojawia się pleśń ale znacznie wolniej się rozrasta. Więc nawet taki balot jest praktycznie cały dobry.
Koszty zakiszacza są niewielkie ja robię to tak: 9l przegotowanej wody + 1l melasy + 30g zakiszacza (1/3 tego co zaleca producent) zmieszane dzień wcześniej, tak aby fermentacja ruszyła już w aplikatorze. W praktyce wychodzi to mniej niż 1zł / balot. Koszt produkcji jednego balota to około 35zł więc 3% oszczędności pokrywa koszty dodania zakiszacza. Teoretycznie cenowo wychodzi na to samo, czy stosować czy nie. Decyzje każdy powinien podjąć sam, czy woli mieć kiszonkę z mniejszą ilością pleśni nieco drożej, czy z większą ale minimalnie taniej.
Największy problem ze stosowaniem zakiszacza to pieprzenie się z aplikatorem, przygotowywanie roztworu itd.