Temat nawet się nada... z wczoraj: logika ludzka jest nie do ogarnięcia
Koszona mieszanka, głównie owies i jęczmień. Normalnie jakiś kompromis straty/czystość jest. Jednego roku marudzenie no bo za kombajnem trochę się zieleni, zboże zmarnowane, poszło by i tak w pasze to drobnica może być, a chce i tak idealnie czyściutki zboże mieć. Na drugi rok: nic tam prawie nie ma na polu i co mu urośnie. Daj wiatru, on przecież krowy musi paść później i przeze mnie siać poplon będzie musiał. I jak takim dogodzić