Te filozofowanie to najlepsze jest. Jak ja posłucham to aż się czasem flaki kręcą. A najgorszy jak jeszcze chytry, nikogo nie ma, nie ma na kogo robić, sam jest a trzęsie się jak galareta i 3 grosze. Kiedyś u takiego kosiłem że 2-3 sezony, pola miał fajne, ale zrezygnowałem, gość latał i kijem podnosił legi których kombajn nie wziął i kazał drugi raz to kosić...