cyferki to poprostu wynik próby, a z ich przedziałów utworzono klasy zasobności. Z jednej strony dla rolnika bardziej ważna jest klasa, bo wystarczy Ci wiedzieć czy masz niską średnią czy wysoką zawartość składnika, ALE... na cyferki warto spojrzeć bo np. możesz mieć klase zasobności średnią ale przy jej najniższej wartości z próby a wtedy to już powód do interwencji. I właśnie układając bilans warto zerknąc na te cyferki. Ogólnie powinno się dążyć do stanu utrzymania zasobności składników przynajmniej na średnim poziomie (w górnym zakresie)
co do magnezu jednym wapnowaniem nie załatwisz odrazu magnezu. Poza tym skąd wiesz ile było tego magnezu w tym wapnie?
po tych wynikach które przedstawiłeś powiem ze tragedii nie masz.
Ze stosowaniem potasu pogłównie bywa róznie - nie wiadomo ile roslina z tego skorzysta. Potas nie jest zbyt ruchliwy, jedynie na lżejszych przepuszczalnych glebach trochę się przemieszcza. Ja na Twoim miejscu pozostałbym już na nawożeniu azotem i siarką a potas możesz częsciowo uzupełnić dolistnie. A regulacje zasobności zacząć od następnego sezonu pod przyszłą roslinę
poza sprawą cenową jest inna kwestia. Nawóz ten gorzej się rozpuszcza więc przy suszy stosowanie mija się z celem. Jak już stosować pogłównie to tylko na pierwszą dawkę - kiedy zwykle wody nie brakuje