8 pełnych godzin na zakupach w mieście. Jezu drogi. dobrze, że już w domu. iść trochę dać wypocząć organizmowi przy obrządzaniu bydlaków. jasny uj, jak w tym mieście żyć, gdzie oni wszyscy biegną.....odwykłem od tego widoku, a na studiach sam tak człowiek biegał z jęzorem na brodzie. tylko wszystko odbywało się wolniej bo na piechotę, a teraz to hultajnoga, to jakieś inne gówno Cię wyprzedza chodnikiem, auta przeciskają się jak myszy jedno koło drugiego. a tfu. wolę wioskę