Filtr cząstek stałych wymyślili do ekologii, tylko zrobili jeden błąd - nie poinstruowali klientów że w ruchu miejskim trzeba co jakiś czas powinno się przejechać dłuższy dystans w celu regeneracji filtra, jakoś w samochodach na długie dystanse mało kto się skarży.
Dwumasy mają koło 50 lat... I to co powiedziałeś jest ładnym ujęciem podawanym do ogółu. Tak naprawdę chodzi o zużycie paliwa na postoju i emisje CO2, żeby wychodziły mniejsze można... zmniejszyć obroty biegu jałowego. Jest jednak pułapka w silnikach jak tez napisałeś są drgania/wibracje ja ująłbym to rezonansem, i problem w tym że są zasadnicze trzy prędkości rezonansowe. Największy rezonans w dieslu przypada na obroty rzędu 700-800, drugi słabszy na okolice 1300-1500 i trzeci już jest praktycznie pomijalny. Dwumasa obniża rezonans na wyjściu do prędkości praktycznie pracy rozrusznika - 400-500. Wtedy mogą sobie obniżyć obroty biegu jałowego bez większego uszczerbku. Druga sprawa jest ze skrzyniami, gdzie zmieniły się zasady wyliczeń. Dawniej liczyli na przykładowo 80% obciążenia maksymalnego i wszystko ma wytrzymać przez x czasu pracy. Teraz wyliczają średnią z czasów obciążeń, czyli samochód jeździ z mocą wykorzystywaną na full to jakieś 3% całej eksploatacji, z wykorzystywaniem mocy w połowie jeździ 30% itd, potem to wszystko uśredniają i tak wyliczają. Dwumasę można w większości przypadków zastąpić jednomasą, razem z podniesieniem obrotów biegu jałowego.
Dwumasy mają wychył do ok 60 stopni, co na tarczy jest trudne do osiągnięcia. O łożyskach itd pisałem wyżej.
Szybciej siada skrzynia niż silnik. O tym dlaczego wolne obroty przenoszą największe wibracje pisałem wyżej.
Mówisz że przenoszone momenty nie mają znaczenia, nie powiedziałbym.... Sprzęgło wielkością zostaje takie samo, ale musi przenosić większy moment, więc trzeba je bardziej ścisnąć, potem przy załączaniu będzie większa siła tarcia to i większe temperatury, jeśli dodamy do tego dużą ilość cykli załączeń i rozłączeń to może do prowadzić do wytopienia smaru z cudownego koła dwumasowego i już mamy ładny ciąg zdarzeń.
Jeśli ktoś po wyjęciu pompowtrysku czyści gniazdo śrubokrętem na chama to się nie dziwię.. O przypadku zalania ropy do oleju przez oring nie słyszałem, a pracuje z serwisantem z aso vw. Wałek wyciera się, owszem razem ze szklankami, prawdopodobnie wyliczyli je ze zbyt małym zapasem, tłumaczyłoby to zużycie strony wydechowej. Panewki lecą stopniowo wraz z nierówną pracą, wszystko się zgadza. Ale zastanawia mnie jaki masz skutek doprowadzajacy do wymiany głowicy? Bo bardzo mnie to ciekawi. Pumpeduse robione przez Siemensa sa wredne bo od razu silnik staje, na Boschu czasem się dokula.