Był to wikary. Mama opowiadała że było pożegnanie w kościele i rodzina co przyjechała po niego to chcieli tą jawe sprzedać za grosze ale nikt nie chciał. I jak zabierali na żuka trumnę z zwłokami to koło trumny wsadzili ten motor i zabrali.
Już co niedziela to nie wymagam bo sam nie chodzę. Ale w Wielkanoc to byś mógł iść do kościoła, i odpuścić te skubanie brojlerów. A i jak ci szkoda na tacę wrzucać to nie musisz. To nie obowiązkowe.