No Paweł też coś koło tego na oiomie.
Najgorzej to szkoda tych co zostają. Sam z pod łopaty uciekłem . Ale śmierci się nie bałem. Bardziej się martwiłem że żona i dzieci sobie nie poradzą.
A już kilka lat w stecz miał problem z brzuchem , coś tam ze śledzioną po ten trochę spokoju. Teraz jakaś woda i trzustka padła. Chłop 2 lata młodszy ode mnie.
No chłop czasem się w chałupie przyda, czy to wiejski czy miastowy.
Wróci będzie jak nowy. Mój znajomy już ze szpitala nie wróci. Została młoda żona z dwoma córkami.
U nas w niedzielę wielkanocną strażacy biorą święconą wodę, ciernie i krzysz z kościoła i obchodzi się w około granicami wsi. Na kopcach ( rogi granic) wkłada się gałązkę cierni i kropi woda święconą.
A Patrycja też?
U nas dziś ciepło. A i coś tam czasami jakiś deszczyk przeleci. Tak że nie ma co narzekać.
Kurde w stodole były gówna przerośniętej 🐁 wczoraj rozłożyłem ☠️ i dziś już nie było. To powtórzyłem.
Ja miałem dziś na przegląd jechać traktorem z przyczepami. Ale plany się zmieniły. Może po południu abo jutro jak odparuje.
Było spotkanie na spontanie z kolegą z pracy. Akurat fajnie się złożyło bo obaj mamy wolne w tym samym czasie.