Myślę pozytywnie, ale przerażają mnie realia i stanowiciele prawa, a także nie mający wiele wspólnego z realnym rolnictwem urzędnicy to prawo interpretujący.
A jak z odbiorem tego mięsa, wymagana jest odpowiednia temperatura. W lodówce turystycznej ( lub kilku )nawet poporcjowanej półtuszy nie przewieziesz. Głęboką ściółkę będę podgarniala na kształt pryzmy 😉
Rzeźnia ubije i sobie zabierasz tusze, mięso musi odparować po uboju, muszą zatrzymać się procesy wszelakie, potem można ją porcjować. Nie musisz tego robic u siebie, wystarczy,że zwieziesz półtusze do tzw dojrzewalni mięsa ( u mnie jeden pan takową stworzył pod koniec zeszłego roku). Tam mogą ci poporcjować, popakować i możesz część mięsa zostawić na ok 3 tyg by ci dojrzało. Potem tylko sprzedać. Jaki jest to koszt? Duży. Właściciel dojrzewalni liczy swoje koszty kilku wentylatorów, które pracują niezależnie od tego czy wisi jedna półtusza czy 20. Z tego co wiem, nie ma chętnych do korzystania z jego usług, bo koszty pewnie zżreają zyski. Gdyby takiego miejsca nie było do rozbioru, to musisz sam sobie je stworzyć, zainwestować w lodówki lub dojrzewalnie, instrumenty do pakowania próżniowego, drukarki do oznaczenia etykiet, o stołach ze stali nierdzewnej nie wspomnę. Samo wypożyczenie przyczepy do przewozu zwierząt z rzeźni w zeszłym roku kosztowało 1200-1500 zł. Biorą stawkę jak za cały dzień pracy, bez wzgl na to czy jedziesz z 1 sztuką czy masz kompletny załadunek. Temat dla grup producenckich lub dla kilku godnych zaufania rolników fajny, ale nie dla pojedynczej osoby, bo to porywanie się z motyką na słońce. Takie są na dzień dzisiejszy moje wiadomości m.in od powiatowego lek wet na ten temat i takie moje zdanie. Może ktoś wie coś więcej, może inaczej interpretuje zalecenia, dlatego chętnie przeczytam innych.
Cytat: https://www.agrofakt.pl/ekstensywna-hodowla-bydla-sie-oplaca/
Jeżeli zwierzęta utrzymywane są w systemie otwartym, należy im zapewnić możliwość ochrony przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i zwierzętami drapieżnymi (np. zdziczałe, bezpańskie psy) – nie precyzując w tym zakresie ustaleń szczegółowych. W budynkach „otwartych” (zadaszenia, szopy i budynki, które nie mają ścian zamkniętych, np. brak jednej lub kilku ścian) zaleca się stosowanie zasłon i kurtyn (mogą być stałe lub podnoszone), głównie dla bydła mlecznego. W takich pomieszczeniach może być utrzymywane także bydło mięsne. Budynki „otwarte” dla bydła mięsnego powinny mieć dostępne okólniki lub obszerne ogrodzone wybiegi.
Wybiegi...znów podłoże utwardzone z możliwością odprowadzenia gnojówki i odchodów, A co jeśli tego bydła mamy setki sztuk ? Mam wybetonować hektar pola? Paranoja.
Z tego co wiem pryzmę obornika można składować na polu bez płyty gnojowej przez pół roku. Czy jeśli karmię bydło w jednym miejscu przez pół roku, ścielę mu tam, powstaje głęboka ściółka , którą możemy określić składowaniem obornika na pryzmie? W następnym roku karmię na innej kwaterze, a na pierwszą wracam po 3 latach , tak jak jest w wymogach? To jest moja własna interpretacja, jak myślicie, słuszna?
Z tego co wiem trzeba mieć osobne pomieszczenie, stoły ze stali nierdzewnej, lodówki lub inne chłodnie do przechowywania lub dojrzewania mięsa. Zgłosić do sanepidu rhd i działać. Ubój oczywiście w rzeźni. Transport opasa przeznaczonym do tego samochodem z odpowiednimi odbiorami od lek wet . Do 50 km rolnik może sam, powyżej tylko osoby z uprawnieniami. Transport mięsa też w sposób odpowiedni tj chłodnie. Rozbiór we własnym zakresie.
Chyba że się komuś zapłaci a to dodatkowe koszty.
Do Czech mam duużo bliżej jakieś 20 km
U mnie najbliższa ubojnia jest ok 80km, więc nawet sama opasa nie zawiozę. Nie mam szans na sprzedaż bezpośrednią,zresztą za dużo z tym nerwów. Zostają mi tylko odsadki. Ładne, tłuściutkie herefordki albo angusiki , co pierwsze znajdę, to będzie
A u mnie za domem przebiega międzynarodowy szlak rowerowy , póki co rowerów i turystów zero, ale już są plany jak to zmienić... i tu mogą być kłopoty, wolę dmuchać na zimne.
Masz racje, że nie marnowałeś swego cennego czasu. Lista obecności była i to z dowodem osobistym , a obiad był niesmaczny. Cykl szkoleń na kolejne 10 lat został wyczerpany . Na poprzednim szkoleniu lekarz wet. z Czech powiedział fajną rzecz na temat utrzymania i żywienia buhaja. Pomieszczenie dla niego długie , a wąskie. Na jednym końcu woda, na drugim żarcie, tak, by wciąż miał ruch. Żywienie ekstensywne, on nie ma dużo ważyć, bo będzie mu ciężko skakać, o ile będzie mu się chciało w ogóle skakać. Zbyt obfite żywienie spowoduje,że wypuszczony na pastwisko byk głoduje i nie w głowie mu amory tylko żarcie. Areał do skarmiania musi być niewielki, tak by buhaj nie biegał za krową , jeśli ma być skuteczny.
Chyba o to najbardziej im chodzi.
Budynek to nie wszystko, płyta gnojowa ma być do max 2024 r, w zależności od ilości posiadanych sztuk, im więcej , tym wcześniej. Ma być utwardzony wybieg, z którego da się odprowadzić gnojówkę, a odchody mogą być bez problemu usuwane. Płyta gnojowa może być podstawą dla głębokiej ściółki. Inwestycja taka w moim przypadku mija się z rentownością.
5 tysi co rok na mandat... hojny jesteś Budynek to pół biedy, zawsze do czegoś wykorzystasz, ale jak masz lać płytę gnojową za grube dziesiątki tysięcy, to się to mija z celem. Przejdę na produkcję miodu
Waga na "oko" ?
Na szkoleniu też były rasy bydła... szkoda tylko ,że wykład miał pan z firmy zajmującej się sprowadzaniem nasienia z Francji samych ras francuskich... nazwy niektórych były oznaczone cyframi, a nie nawet nazwane . Większość nieznana, LM przedstawiony jako panaceum na wszystko. Patrząc ksiązkowo na rasę piemontese- pochodzi z terenów górzystych, czyli u mnie będzie jej dobrze, ok. Nadaje się do chowu ekstensywnego lub półintensywnego-ok, u mnie będzie jej dobrze-siano, sianokiszonka, ok. Rasa sama w sobie niska. Efekt? Za mało energii w dawce pokarmowej, zbyt mała mleczność matek, cielęta jako odsadki za małe w moim przekonaniu, ale ładnie umięśnione, czyli potencjał mają... ale nikt mi za ten potencjał nie zapłaci ,tylko za kg. Muszę zmienić rasę nadającą się bardziej na moje warunki. Z LM będzie to samo co z PI.
Na szkoleniu "Zielona Dolina" miesiąc temu były same achy i ochy na temat LM. Idealne do wszystkiego. Do robienia krzywdy człowiekowi również. System karmienia ( czyli też to co je) i utrzymania ma największe znaczenie dla jakości mięsa, genetyka tylko w kilku procentach. Ten sam człowiek jw zapytany przez mnie w miesiącu styczniu o potencjalny wybór HH do krzyżowania i hodowania tej rasy bezsprzecznie mi ją odradził, wręcz naskoczył na mnie oferując LM,że moda,że zbyt,ze lepszy piniądz..... a po tym szkoleniu z profesorami, że zbyt już na taką wołowinę z HH jest, że można się w to bawić... że rasa ta wraca do łask i jest coraz bardziej popularna. Jak komuś brakuje wiedzy i rozeznania w sprawie rynku wołowiny, to właśnie ludkom z ODR-ów. Mi brakuje dostępu do wyników badań z katedr, opracowań zagadnień, streszczeń z prac magisterskich wnoszących inne spojrzenie na hodowlę bydła mięsnego.... tego oczekuję na szkoleniach, zwłaszcza od profesorów, a nie czystej teorii, które są w ustawach.
Pytanie o bale grazing było po za spotkaniem, byłam ciekawa jego zdania na tę metodę renowacji. A szkolenie ? Nic czego bym nie wiedziała, nic czego nie można się dowiedzieć z książek. Tą samą wiedzę tajemną, o bydle i o użytkowaniu łąk, co on, posiadłam na studiach. Nic nowego. Może z jednym wyjątkiem...,że nie opłaca się krzyżować wspierająco do czystej rasy, tylko góra 85%, bo traci się cenną cechę, jaką jest mleczność mamek. Nie ma mleka, nie ma przyrostu u cielaka, ale to wiemy wszyscy Znów naiwnie myślałam, że dowiem się nowinek....Dam sobie spokój z szkoleniami wszelakimi, szkoda na nie czasu.
Generalnie to nas zrypał za to co robimy. I za skarmianie słomy z Tymotki i za bycie w pakiecie ekologicznym, że to nieopłacalne... trzeba było przyjść do niego,to by nam powiedział co i jak ... że w dopłatach rolno-srodowiskowych jest piniądz... I tylko on posiadł wiedzę tajemną i zna słuszną drogę rozwoju gospodarstwa.
Dokładnie chodzi o bale grazing , bo o to prowadzącego pytałam. Nie znał tego określenia, ani tej metody, ale w myśl przepisów.... nielegalny proceder karmienia i trzymania bydła.
Czyli bydło wydała odchody na pole w okresie w którym nie wolno stosować obornika.
Moje bydło ma stały dostęp do wody, wiaty i pokarmu. Jak chcą to się schowają pod dachem, ale podczas całej tegorocznej zimy były pod wiatą może 4 razy. Póki co mam system głębokiej ściółki i to jest prawnie dozwolone. Jak zacznie obowiązywać tzw lanie betonu, chyba przestanę zajmować się hodowlą bydła, bo nie zamierzam wydać ok 35 tys. na utwardzony placek na środku pola. Kiedy to odrobię? Życia mi braknie....
A ja świeżo po szkoleniu z ODR-u i to czego się dowiedziałam, to to,że ta metoda karmienia jest niezgodna z prawem. Wg. prowadzącego szkolenie, zimą nie ma pastwiska, tylko jest wybieg, a wybieg musi być utwardzony. Krowy srają i sikają na ziemię,która ma znamiona wybiegu, a z niego trzeba odchody sprzątać. Mało tego, musi być zbiornik na gnojówkę z każdego wybiegu ... Paranoja biurokratyczna... Z kolei pani z ODR z Jeleniej Góry twierdziła,że utrzymywanie bydła na pastwiskach przez cały rok jest możliwe...ale nie wie czy dozwolone. Zapytanie takie wysłała do ministerstwa rolnictwa w zeszłym roku w czerwcu i do tej pory nie ma odpowiedzi. Chciałabym mieć gwarancję,że to co robię nie jest niezgodne z prawem. Z racji coraz większej liczby miłośników zwierząt gospodarskich, przejętych losem biednych krówek chodzących po śniegu dałoby mi to podstawy nietykalności mojej własności przez pseudo organizacje. System utrzymania i karmienia mam taki sam jak startom, minimum nakładów z korzyścią dla gleby.
I nie masz dookoła sąsiadów z intensywną uprawą, bo co jeśli wiatr oprysk na twoje pole doniesie, albo spłynie wodami powierzchniowymi? Pobiorą próbki gleby lub roślin i jesteś ujajony, tłumaczysz się,że nic nie zrobiłeś. Badania laboratoryjne maja bardzo czułe. U mnie oznaczyli 0,007 g/kg próbki z dokładnością +/- 0,004. Także przy przejściu na model ekologiczny należy się dobrze obwarować spokojnymi , ekstensywnymi polami Inaczej mogą być jaja.