Miałem tak po przymrozkach ze zgłosiłem online, po 2 tygodniach cisza, więc telefon. Okazało się ze ktoś to zgubił, po 3 dniach przyjechał likwidator.
Kilka dni później grad, znów zgłoszenie online i już następnego dnia przyjechał inny likwidator.
Ogólnie bardzo dużo zależy od firmy w której masz ubezpieczenie. Są lepsze i gorsze. Teraz jak połamałem opryskiwacz to zgłoszenie zrobiłem w niedziele, w poniedziałek telefon i ustalenie godziny przyjazdu likwidatora we wtorek. We wtorek był likwidator na gospodarstwie.