Ja u siebie nie widzę okienka do komentarza, napisz pierwszy może kolejny będę mógł.
Dzięki ale nadal nie mam możliwości napisania, widzę twój post ale bez możliwości pisania, twój komentarz mogę tylko raportować i "Fajne".
Kuzyn ma transport i kierowców i jeden z nich ma nawet niższe spalanie od szefa jeździ szybko ale z głową na karku.
Tak z wyprzedzaniem jest tak wyprzedza samochód czy ciągnik i zaraz zaczyna hamować bo będzie skręcał (nie mówię że wyhamuje też ten wyprzedzony pojazd). Część sytuacji jest z tego że jesteśmy zadufani w sobie i uważamy że to co robimy to robimy dobrze i nie zamierzamy tego zmienić, jeżeli nie zmienimy podejścia do drugiego człowieka jak i toku rozumowania to do niczego nie dojdziemy.
Zgadza się jeżeli trafo nie zmieniło geometrii to jest sens reanimacji, tu jest sprawny ale dziwnie tanio: http://olx.pl/oferta/prostownik-bester-bza-24-25-CID628-IDgUZjW.html#3db6e63222
Uważam że alternatywą dla wszystkich pomp jest wysoko ustawiony zbiornik z ON (ON leci wtedy grawitacyjnie), mamy tak już lekko z 25 lat i problem zapchanych filtrów nie istnieje, filtry w kombajnie wymieniam raz na 5 lat tak dla spokojności sumienia w ciągnikach nie pamiętam kiedy wymieniałem.
Jeżeli faktycznie wyjmujesz ten przekaźnik który "cyka" po przekręceniu kluczyka na "start" to winny jest ten kawałek połączenia przekaźnik - rozrusznik.
Nie wiem jak w belarusie ale w MTZ wygląda to tak stacyjka - przekaźnik rozrusznika - rozrusznik (elektro włącznik) i mi to wygląda na sklejone styki przekaźnika (przekaźnik pyka ale styki mogą być sklejone).
Alternator po regeneracji, niby uszkodzony miał być wirnik, regulator oraz diody. I tak regulator założony używany, na wirniku tylko przetoczone pierścienie ślizgowe (miał być regenerowany) alternator sprawny. Ogólnie wypiaskowany i pomalowany (dla laików robi duże wrażenie). Koszt to 250 zł.
Kokosów na tym nie zarobisz,jak sąsiad przez miedzę to z 4/5 q, jak dalszy to pewnie połowa tego, praca na takim polu to porażka dużym sprzętem.
Nie widziałem poprzednich postów, ale niech nikt nie mówi że się nie opłaci jak taki czynsz oferujecie.
Osobiście pryskam dużą część jesienią ( w tym roku wszystko opryskane jesienią skasowałem), jednego roku na jednym polu opryskałem przejazd na jesieni, pozostałą część wiosną, część opryskana wiosną się odróżniała gdyż środek minimalnie też przyhamował pszenicę ale uważam że bez skutków ubocznych dla plonu.
Na plus oprysk jesienny uważam w momencie mokrej/zimnej wiosny gdyż chwasty rosną a opryskać nie można, ale jak poprzednik napisał każdy ma swoją teorię..