Może ktoś pamięta rok, w którym prawie wszystko wymarzło. Czaicie nawet trawa się poddała i trzeba było wszystko przesiewać. Szukało się pszenicy jarej, ogrom kukurydzy się zasiało. Też na wiosnę przyszła susza. Plony słabe i suszowego nie było. Wtedy rządził Tusk, wina Tuska 😂. Było ciężko, ale jakoś człowiek sobie poradził. Mieszkam na granicy z Wielkopolską. Też był rok, że kukurydza miała po 1,5m. Co roku pojawia się okresowa posucha, człowiek się już przyzwyczaił. W czerwcu coś popadało i jeszcze nie ma tragedii. Jednak szukacie winowajców nic nie da. Każdy musi sobie jakoś radzić, np zainwestować w deszczownie lub inne metody. Krowiaka pisałaś coś o trawach. Czemu siejecie jeszcze trawy na wiosnę a nie jesienią. Przy jesiennym sianiu masz przynajmniej jeden konkretny plon. Co do kukurydzy, to trzeba zainwestować w ziarno kukurydzy. Skoście co masie, zrobicie badania i walić ziarna do wozu. Można narzekać, ale co to zmieni.