misiu1123
Members-
Postów
108 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez misiu1123
-
Podnośnik? Trzeba było wyjechać silnikiem, podlozyc coś pod kabiną, wyjechać pośrednią. Szału tam nie ma, już w c385 jest gorzej, bo są simmeringi, które mogą się uszkodzić podczas zjeżdżania. Tyle, że gorzej z tymi nieszczesnymi częściami. Drogie i jak są, to daleko. W serwisie na bank mają, ale bez nr katalogowego są jak ślepi. Jest jeszcze francuskie forum, tam można dostac każdy kwit do renówki, ale trzeba płacić w euro. Póki co sobie radzę, powoli i opornie, ale zawsze.
-
Ciężko z uszczelkami. Kupiłem z metra i będę wycinal.
-
Widełki są już inne, zregenerowane. Jedna z tych przesuwek jest wg mnie na tyle podjechana, że boję się, że w końcu obróci się na kole, bo one się mało zazebiaja. Koszt wałka używanego to 5, nowy widziałem za 8, nie wiem czy nawet pasuje. Jedno koło od rewersu uzywka za 2,2, a moje jest w idealnym stanie. Już wolę dac te 800 za przesuwke (pod warunkiem, że będzie lepsza, niż moja), niż później robić cały rewers, który jest już nieoplacalny. Zabojady wkladali w skrzynie co bądź, więc części jest ciężko dostać, a kół zębatych nie idzie dorobić, bo robili na innych frezach, których już nie ma. Sprzedawać też nie planuję, bo ile za niego dostanę? Z 30-35 tysięcy? I co za to kupię? Trzydziestke m? Tu jest 6 garów, to jest muzyka, a nie pukanie dwóch tlokow. Już tyle czekam, to zrobię, jak dla siebie. Jakby miała iść do żyda, to bym wyspawal byle jak, byle mi to z podwórka o własnych siłach wyjechało, a reszta gdzieś. Brakuje mi tych przesuwek w akceptowalnym przeze mnie stanie, kupię je, złożę rewers i tyle. Rolnictwo to drogie hobby.
-
Dorobić... 6 tygodni czekałem u gościa za przesuwkami. Dotoczyl, wydlutował frezy, dał do naweglania i hartowania. Wstapily się o 0.35mm i nie pasują na wałek i koło, bo są za ciasne. Miał poprawić i już mi dac na gotowo. Po 6 tygodniach, kilkudziesięciu telefonach, zrobionych do niego 500km, odpuściłem i nie chce. Dzisiaj znalazłem w bykowie używki, może dzisiaj pojadę i dokładnie je obejrzę i kupię, bo ja już połowę tego, co być może zapłacę wydałem na paliwo, o nerwach nie wspomnę. Co do odrabiania, nikt inny w okolicy nie chce brać 2 szt do roboty, bo albo nie mają czym, albo nie warto im robić. Tamten mnie skołował i tyle. A co sie działo? No standard. Ciężko się wrzucalo jazdę do przodu. Winne były ujechane widełki i taka dzwignia, a te przesuwki to za jednym grzebaniem. Dobrze, że chociaż koło na walku sprzrglowym jest jeszcze jako takie. Ciagnik rozgrzebany od września, części są, ale miliony km ode mnie, a na miejscu okazuje się, że moje zużyte to niemal nominał. Szkoda gadać. Stare to jest dobre skrzypce i wino, a nie ciągniki.
-
Nie wiem ile za nowe, bo jeszcze że serwisu nie dali mi znać. Nie ma nr katalogowego i nic nie umieją znaleźć. Pewnie nie chce im się szukać. A co sie stało? No podjechały się, zwłaszcza ta jedna i jak nachodzi na koło, to jest luz, a robie dla siebie, więc chce by było ok. Koszt podobnych to od 1600 w górę, ale nie pasują. Kupiłem 2 szt że skrzyni, ale okazało się, że mają podciecie na synchronizator i nie ma jak stoczyć, bo są szersze, a taki miałem plan. Nie zauważyłem tego i zostałem z czymś, co mi się nie przyda. Jak nie dostanę nowych, to je obrócę i tyle. Już mam dość tego klunkra.
-
Kupię przesuwki rewersu renault 1151-4. Wymiary zewnętrzne: lewa ze zdjecia 105mm, prawa 105mm,szerokość: lewa 20,5mm, prawa 21,5 mm. Szerokość rowka pod widełki 10mm. Grubość ścianki lewej przesuwki: lewa strona 5,5 mm, prawa strona 4,5mm. Grubość ścianek prawej przesuwki z zdjęcia 5,5 mm każda. Jak widać lewa ze zdjęcia ma niesymetryczne ścianki, prawa symetryczne. Średnica wewnętrzna od zęba do zęba to 80 mm. Liczba zębów 32.
-
Ładowanie obornika na płycie z włączonym napędem
misiu1123 odpowiedział(a) na Rolnik963 temat w John Deere
Pewnie się nie znam, ale po to się dobiera przekładnie na sprzęgle i na dyfrach, żeby koła się obracaly z taką prędkością, żeby poślizg był najmniejszy. Nie pamiętam dokładnie, ale różnica między tylną, a przednią osią, to coś koło 3%, więc bym się tak tym nie przejmował. A dyfetencjal z tego, co się kiedyś uczyłem służy do kompensacji naprężeń i prędkości kół, które pokonują w tym samym czasie różne drogi. Chociaż po przeczytaniu tego wszystkiego jestem skory by powiedzieć, że to był trolling. -
O właśnie. I tu jest problem, bo dla tych dwóch detali nikomu się ani nie chce, ani nie opłaca robić. Jest tyle roboty, że jak ktoś już na to spojrzy, to jest dobrze. Dwie głupie przesuwki gość dorabia ponad dwa tygodnie, a dzisiaj ma tel wyłączony. Powoli tracę wiarę w ludzi. Jeszcze jak ktoś na początku odmówi, to ok. Gorzej jak ktoś obieca robotę i wstrzymuje mnie że wszystkim, bo bym w tym czasie gdzie indziej. No takie czasy. No to jest żeliwo, ile ma węgla to już nie wiem. Gdyby to byl odlew stalowy, czyli staliwo, to bym to sobie sam pospawal bez obawy o pękanie.
-
Żeliwo, bo próbowałem szlifować i leciały krótkie, czerwonawe iskry. Gdyby to było staliwo, nie byłoby tematu.
-
Panowie. Ciągnik nie idzie na sprzedaż, tylko chce to zrobić, bo nie lubię, jak mi coś nie gra. Spawac umiem, na swoje potrzeby, ale żeliwo, to dziadostwo. Kiedyś spawalem jakaś zeliwna płytę, to wyszło, jakby ktoś nasmarkal. Te podwójne widły, to koszt w niemieckim serwisie ok 3000 zł, pojedyncze nie do kupienia, jako nowe. Jeśli chodzi o spawaczy... nikt się nie chce tego podjąć, bo boi się o pekniecie podczas studzenia, a nikt wokół nie spawa typowo żeliwa. Są trzy metody, na zimno, na gorąco i na pół gorąco, ale nie mam odpowiedniej spawarki, termometru i imitacji pieca do grzania i studzenia. Oprócz samego spawania dochodzi szlif tych końcówek, bo fajnie by było, żeby przesuwka krecila się tam swobodnie i opierała się na możliwie największej powierzchni. Element jest krzywy pod względem mocowania na frezarce lub szlifierce, więc też nikt nie chciał mi tego przejechać. Wiem, że najlepiej kupić wszystko nowe, ale to co muszę wymienić, czyli dwie przesuwki po 1900, wałek sprzęgłowy ok 8000 i widły za 3000 plus łożyska 1400, 10 szt górna półka, przedraza koszty zakupu ciągnika za 20 tysięcy. Dlatego też chce minimalizować koszty, bo zrobiłem już z 2000 km w poszukiwaniu części i kogoś, by mi to zrobił dobrze. I wpadłem na pomysł wypelnienia ubytkow taką masą, wiem że jest twarda, skora do obróbek i co najważniejsze, nie rozwalam widelek temperatura, bo jednak trochę tam obciążenie jest, a jak się jakiś kawałek wylamie i wleci do środka, to będzie jedna dyskoteka. Ciągnik ma właśnie tą bolaczke, bo rewers nie jest synchronizowany, no i 47lat jeżdżenia ze zgrzytami zrobiło swoje. Na pocieszenie, to udało mi się znaleźć te małe widełki w niby dobrym stanie, nie spawane, te podwójne niby też do mnie jadą, ale są ciut podjechane, więc jak luz na przesuwce będzie do zaakceptowania, to tak to złożę i będę jeździł. Dzięki za zainteresowanie temat, lubię czytać ciekawą dyskusję.
-
Wypelnie ubytek klejem, który nadaje się pod obróbkę, a poza tym nie będzie grzane, to nic nie powinno się dziać od temperatury. Taką mam wizję i chyba tak zrobię, chyba, że uda mi się znaleźć lepsze używki. Fakt, nie jestem za tym, lepiej napawac, ale nie mam na tą chwilę lepszej opcji.
-
Masz kogoś, kto to dobrze wyspawa, a później wyszlifuje tak, żeby to się kupy trzymało? Byłem już w różnych szlifierniach, co szlifuja bloki, wały itp i nikt się nie chce tego podjąć, bo nie ma jak tego ustrojstwa w maszynę umocowac. Szlifierka u mnie jest, imadło też, ale chce, żeby to było dobrze zrobione.
-
Cześć wszystkim. Jak wiadomo, żeliwo to stop żelaza z węglem o dużej zawartości węgla. W związku z tym żeliwo jest trudnym materiałem do spawania w warunkach domowych, przynajmniej u mnie. Dodając do tego mój brak doświadczenia w spawaniu żeliwa i element, który chcę naprawić, mam pytanie do was, czy zamiast spawania jest sens stosowania klejów, takich niby specjalistycznych? Pacjentem do reanimacji są widełki rewersu w renówce, są podjechane, a kupno dobrych graniczy z cudem, a drugie są horrendalnie drogie. Czy ktoś ma doświadczenie w tym zakresie? Nie mam komu dac do spawania, bo żeliwo trzeba umieć i gdzie pospawac, a boblic elektroda, które też są drogie, to umiem, ale to ma działać, a nie zrobić brzdek przy stygnieciu. Poniżej fotki tych widelek.
-
I jak? Uszczelniles?
-
Ja pracowałem takim zestawem. Siewnikiem pewnie Hitler sial, ale dokładnością i wschodem i bił poznaniaka na głowę. Fakt, był mały, ale do 360 się nadawał. Polecam hassie, przynajmniej te. Teraz sieje amazonem d7 3m.
-
No. Wstępnie dekiel od skrzyni ściągnięty celem wyregulowania widelek rewersu, jednak okazało się, że zabojady naprawiali go spawarka. Trzeba wyjechać silnikiem, wyjechać pośrednią i patrzeć, co z niej wyleci. Znajomy, co to rozgrzebal, mówił, że jakiś kolejny synchronizator ledwie zipie. Trochę się boję, bo to będzie potrzebować sporo $$$... No zobaczymy. Jak ktoś jest chętny, to będę robił fotki i mogę wrzucać dla ciekawostek. Dzisiaj jadę to obejrzeć.
-
Podłoga wygląda tak. Na pewno da się ja wyjąć, jak nie kluczem to szlifierka. Problem w tym, czy jak ściągnę pokrywki,bo są chocby od dzwigien, to czy tam coś pójdzie zrobić. Gorzej, jak będzie jakieś koło lub łożysko do wymiany, to bez rozjezdzania sie nie obejdzie. Później dochodzi sprzęgło, bo kit wie w jakim jest stanie docisk i tarczą, a to koszty 5000+. Póki co chodzi, po robotach w polu, jak będę miał wene i się nie rozleci, to trzeba się za to wziąć.
-
Witam. Problem jest taki. Ciężko jest wrzucić jazdę w przód, jak wskoczy, to słychać rzężenie. Wsteczny jest cichy, wchodzi bez problemów. Gdzieś na forum czytałem, że problem może być w skrzywionych widelkach, ale to był nowszy model renault. Czy da się coś zerknąć w rewers od góry bez wyciągania skrzyni pośredniej, czy czeka mnie ściąganie budy, wyjazd silnikiem, żeby był swobodny dostęp? Dziękuję z góry.
-
Witam. Czy ma ktoś z forumowiczów tuza do ciągnika, jak w temacie? Wiem, że wychodziły w oryginale, bo mam jakąś instrukcję do niego i tam jest jedno lub dwa zdjęcia. Chciałbym sobie zrobić lub ewentualnie kupić gotowego, ale nie mam zbytnio gdzie go przekręcić. Być może jakieś elementy ramy powinny być do montażu, w moim coś było, ale niestety nie ma. Jakby ktoś mógł się podzielić zdjęciami lub (marzenia ) udostępnić wymiary na żywo, byłoby super. Pozdrawiam.
-
Ogólnie hydraulika, z tego, co widzę, to jest dość skomplikowana. U mnie, zanim olej dojdzie do rozdzielacza w pokrywie, to przechodzi przez 5 sekcji hydrauliki zewnętrznej. Jak odpaliłem ciągnik i skierowałem rurke, co zasila rozdzielacz, wprost do tylnego mostu, to jakoś specjalnie tam dużego przepływu nie widziałem. Fakt, że nie zaglądałam do filtra, co jest w skrzyni, ale, żeby go wyciągnąć, to chyba trzeba spuścić olej, ale nie jestem pewien, muszę zobaczyć w instrukcji. Może on blokuje na ssaniu pompy.
-
Zwykłą, ale rexroth. Są jeszcze inne, niby tańsze, ale czy warto, to nie wiem. Nauczyłem się, że jak kupujesz coś taniego, to kupujesz dwa razy.
-
Panowie, jest zagwozdka. Rozdzielacz rozebrany, cudów tam nie ma. Jeden suwak się przycinal, rozruszalem to z olejem i w miarę płynnie chodzi. Oringi, jeśli tam są, to całe drewniane i płaskie, ale raczej to oringi. Tylko są trzy otwory nagwintowane, ale nic w nie wkrecone nie było. Jest jedna zaślepka wkrwcana imbusem, a trzy wolne, jakby się wykrecily. Dodam, że jak jeszcze był cały z płytą i klapką, co popycha suwak, to po podaniu powietrza dmuchalo prawie z każdej dziury. Wiem, że przelewy, ale one są bez gwintu. Są dziury pozaslepiane, ale to kolkami bez możliwości wyjścia, to są od kanałów. Mam instrukcję od tego, bo dzisiaj udało mi się kupić, ale tam nie ma przynajmniej jednego otworu. Otwory pasuja na m7 i m9, nie mam nawet takich śrub, żeby sprawdzić jaki to gwint. Wrzucam fotki, może ktoś coś rozkmini. Pierwsza fotka zrzutka, ostatnia tak jakby ten rozdzielacz, że środka nic więcej nie wyszło. Dzięki.
-
Wiecie może panowie, jak ściągnąć bez uszkodzenia pokrętło z rozdzielacza? Jest to czarne coś z plusem i minusem. Żadnej śrubki tam nie widzę, a pewnie jest jakiś myk, żeby to wywalić bez zepsucia.
-
misiu1123@wp.pl Dziękuję z góry.
-
Nurtuje mnie jedna rzecz. Zmieniłem pompę na nową, ciśnienie na wyjściu jest do 180bar, ale nie ma istotnej zmiany w szybkości podnoszenia, jest, ale minimalnie. Na fotce, gdzie jest pokazany tył, przychodzi rurka z zasilania pompy i wchodzi do pietwszej sekcji od prawej, później wychodzi z drugiej na zasilanie rozdzielacze. Czy tam jest jakaś regulacja od przepływu? Śruba jakaś tam jest, ale bez schematu nie wiem od czego i po co. Dzięki za wszelkie sugestie.
