Skocz do zawartości

misiu1123

Members
  • Postów

    108
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez misiu1123

  1. Hehehe, nie no, aż taki bezboznik znowu nie jestem. Chociaż i tak rano na 7 do pracy idę, więc mi to bez różnicy. Taką mam robotę plus pateraka hobbystyczne.
  2. Oj nie. Sęk w tym, że jeszcze z nim nie rozmawiałem. I tak zrobię. Przewieje swój owies i zasieje, nie będę juz robil więcej kosztów, bo owies kosztował mnie,ten co już dawno sialem 2800 za tonę. Jutro ma padać, mam uprawione i tyle. Co będzie, to będzie. Pozdrowka
  3. We wtorek zaraz po świętach jadę do gościa, co kupuję od niego środki i będę się pytał. Na etykietach producenci wszystkiego też nie piszą. Dobra, srał to pies. Idę jajka gotować na pisanki.😁
  4. Tak zrobię, bo to jedyny sensowny scenariusz.
  5. Zdjęcia nie pokazywały tego żyta. Gdybyś wszedł na pole, to tragedia. To świństwo w tym stadium jest podobne do żyta, więc to się tak tylko widziało, że gęste. Niskie ph zabiło życie w życie i uaktywnilo tamto.
  6. Zaorane było wczoraj na głębokość 15-20 cm, żeby wszystko przykryć. Na etykiecie nie ma podanej głębokości, tylko, że w razie likwidowanej uprawy można siac pszenicę jara i kukurydzę. Nie jest też napisane, że owsa nie można. Nigdy tak nie miałem i nie wiem do końca co robić, czy bizon nie spowoduje "wypsiania" owsa. Czas ucieka i pieniądz też. Nie liczę na żadne cuda, byle nie było gołe pole.
  7. Witam serdecznie. Mój temat poruszany gdzie indziej, ale kto pyta nie błądzi. Zlikwidowalem żyto, na jesień pryskane bizonem. Z informacji z jednej etykiety ze środka wyczytałem, że można po nim siać 90 dni od oprysku. Pryskane w październiku, więc ponad 3 miesiące. Jedyną sensowną opcją jest owies. Czy substancje aktywne w bizonie mogą zaszkodzić owsu? Dzięki z góry.
  8. No to robi się problem...
  9. Niestety. Pług był wg mnie jedyną opcją,bo chciałem to stalerzowac, ale raz, że moja talerzowka nadaje się tylko do zerwania scierniska i tak robię po zniwach, dwa, przykrylem to wszystko i zobaczę. Tak rok stracony i tak, bo cudów z tego nie będzie. Nie lubię orac na wiosnę, ale mnie sytuacja zmusiła, nic już nie zrobię. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze dostać owies i to dzisiaj zasieje. Co będzie, to będzie. Nie zawsze jest niedziela, człowiek uczy się całe życie. Co do plonów, to z tego pola idzie uzyskać 9-10t, ale z dwóch hektarów przy potężnym nawozeniu gnojem i sporymi opadami. Takie są u mnie pola, a mszcze się na tym piachu, bo potrzebuję słomę na sciolke. Ceny słomy w tym roku mogą być zabójcze, bo już jej brakuje, a z tego, co czytam, to kupa ludzi, co nie ma hodowli woli ją ciąć po kombajnie, bo wchodzą w ekoschematy. No i u nas jest sporo krowiarzy, którzy kupują każdą ilość, bo sami mają lucerny, kukurydze z których słomy nie ma. Taki klimat. Co do wapna, starałem się kupować takie o zawartości 50+ wapna, ale te ilości są za małe. Niskie ph spowodowało, że hybryda po prostu nie wzeszla w całości, dając do popisu temu dziadostwu.
  10. No jednak to nie jest miotła, tylko jakaś trawica i właśnie to może być to dziadostwo. Tego jeszcze na tym polu nie było. Po konsultacjach wychodzi, że jest niskie ph, a przed chwila wyczytałem, że ten chwast jest kwasolubny. Pole już jest zaorane, a po świętach zasieje owies. Czy się uda, to ryzyk-fizyk, ale z tej hybrydy wielkie gunwo by było. Na jesień zamawiam tira wapna z kopalni i będę rozsiewal normalne po 2t co dwa, trzy lata, niż to granulowane 300kg co roku. Jestem jedynie ciekawy, skąd to się wzięło, bo chociaż za mało, to po te 300kg wapna z magnezem dawałem.
  11. Właśnie chodzi mi to po głowie, że jak zniknie miotła, to żyto zrobi się gęste, jak słupy telegraficzne. Ale chyba tak zrobię. Dzięki.
  12. Jak w temacie. Piękne żyto, ale z daleka. Na jesień pryskane bizonem z cortevy, wszystko wzięło oprócz tego paskudztwa miotły. Sialem z dwa tygodnie temu pierwszy azot, po tym czasie ładnie się nawet zrobiło i dzisiaj chciałem trochę poprawić mocznikiem. Jak wszedłem na pole, to myślałem, że mi wątroba pęknie. Przez ten czas to zielsko dostało takich rozmiarów, jakby na jakichś sterydach było. Dodam, że miotła już z jesieni przybledla, ale w porównaniu do reszty chwastów trzymała się ostro. Teraz jest tragedia, nie wiem, czy likwidować żyto i zasiać jeszcze owies, wsiać jare żyto, czy poprawić czymś innym i czekać. Aczkolwiek, jakby zniszczyć miotle, to tego żyta za wiele nie zostanie. Hybryda siana jakoś między 15-20 września, z tym, że też coś postrzelana wyszła, mimo, że starałem się siać, jak najpłycej. Jeszcze takiego przypadku nie miałem przez prawie 20 lat, jak "gospodarzę". Tu kilka fotek. Co najlepiej zrobić, bo co by nie zrobił szału już nie będzie. Dzięki z góry i pozdrawiam.
  13. Nie. Po prostu jak mam założone coś ciężkiego z tyłu, to unosi mi lekko przód i w tym czasie jak opada na ziemię, to puknie. Podczas jazdy jest ok. Jestem wyczulony na wszystkie dziwne i nowe dźwięki. Poza tym widać luz na tulejkach.
  14. Dobra, dzięki. Zrobi się cieplej, to wyjeżdżam przodem, bo wkurza mnie, jak coś klekocze.
  15. Ok, A tulejki są gdzieś do kupienia, czy dorabiales na tokarni?
  16. Dzień dobry. Sprawa, jak w temacie. Na osi pojawił się luz, brak smarowania i wiek zrobiły swoje. Czy aby wymienić tulejki, wystarczy odkręcić pokrywy slizgów, czy jak to się zwie, takie coś, jak pokrywy główne na wale i wyjechać całym napędem? Widziałem u siebie tulejki na czopie i właśnie w tej pokrywie. Nie widzę, żeby to jakoś skomplikowane było, ale warto się dopytać, może ktoś robił i udzieliłby wskazówek. Dzięki i pozdrawiam.
  17. misiu1123

    Nitrogenaza.

    Rozumiem, że normalnie dawales azot do ziemi?
  18. misiu1123

    Nitrogenaza.

    Witam państwa. Dzisiaj rzucił mi się w oczy oto temat nitrogenazy, czyli wiązania azotu z powietrza przez rośliny. Z racji tego, że nie wszystkie rośliny to potrafią, to są takie bakterie, którymi pryska się rośliny, te wytwarzają jakieś enzymy, które przerabiaja roślinę na możliwość pobierania azotu z powietrza. Nie chcę kopiować tekstu z neta, wystarczy wpisać w wujka Google nitrogenaza i tam wyskoczy multum stron z teorią, jak i ofertami kupna cudbakterii. Spotkał się ktoś z Was może z tym, a moze stosował lub stosuje? Pozdrawiam P.s. mój stan wiedzy nt nawożenia jest taki, że jak nie sypne nawozu, nie wywioze gnoju i odpowiednio nie zastosuje plodozmianu,to nawet perz nie chce zbytnio rosnąć. Może ktoś coś ciekawego powie na ten temat, najlepiej jakiś praktyk, ale nie handlowiec
  19. Ja to się dziwię, że ludzie dają się nabierać na takie okazje. Podczas kupowania czegoś za kilkadziesiąt tysięcy złotych, kasę daje się do ręki po podpisaniu umowy albo po przywiezieniu towaru na podwórko. Ja tam innej opcji nie widzę. Gdy sprzedający się nie zgadza, niech się buja. Ja w ten sposób kupiłem kilka maszyn. Ewentualnie zaliczka w wysokości kosztów paliwa, które bym musiał wydać na obejrzenie. Zatem nie myśleć po "zydosku" tylko na chłodno, bo złotówki ciężko się zarabia.
  20. Trochę, kilka cm. Od poniedziałku na być ciepło,tzn powyżej zera, więc znowu się zrobi brudno i szaro.
  21. Czekam, bo nie mam czym zaorac. Nie sądziłem, że tak długo mi to zejdzie. Mam jeszcze drugi ciągnik, ale tego pluga, co mam to nie uniesie. Koszty: widełki 1175zl, widełki nr 2 200zl, wyspawanie tigiem 50 zł. Łożyska 1400 zł za 10 szt w tym 2 simmeringi i jakieś oringi. Dwie przesuwki 1400 zł, kupiłem też tekstolit za 50zl na podkładki oporowe, bo jedna była peknieta druga polamana. 3 płachty na uszczelki 50 zł, trzeba je wyciąć. Regenerowana jedna dzwignia w rewersie 100zl. Dodam, że kupiłem 2 przesuwki, które miałem przetoczyc ale okazały się synchronizowane i nic z tego nie wyjdzie to 400 zł. Postaram się je sprzedać, może się uda. Z 3000 km za częściami, po ludziach, żeby mi coś podorabiali i nic z tego nie wyszło, to jakieś 600 zł. Nerwy, czas, hałas nie da się wycenić. Został jeszcze koszt mechanika,bo trochę się cykalem robić to sam, bo jednak jest tam parę niespodzianek na które mnie nie stać, żeby coś zepsuć albo uczyć się na błędach. No i nie mam tylu narzędzi. Myślę że w 5-6 tysiącach się zamknę, a to tylko podremontowany rewers, gdyby to robić z nowych części to kilkanaście tysięcy. Dużo, niedużo... znajomy robił kapitalny remont silnika 360 z nowym używanym blokiem, nowy wał, głowice, szlify i resztą gajgów, to bez sprzęgła wyszło mu 11 tysięcy. Sam mechanik wziął mu chyba 3000. Dobrze, że świnie są po 16 zł, to jest z czego brać. Ino, że za 2kg...
  22. Mam do zaorania pod owies. W styczniu jak odtaje, to pojadę. A co?
  23. Kupiłem. Właśnie przyjechałem z Bykowa. Mieli 2 ostatnie, te co potrzebuję i są w dość dobrym stanie. Teraz tylko sklecic te klamory i w pole.
  24. Hehehe. Ja ze swoją 60 miałem syndrom sztokholmski, ale jak ja sprzedałem, to tylko się cieszyłem. Chociaż ona tylko raz mnie w polu zawiodła,jak mi brakło paliwa. Tluklo w niej wszystko, ale szła że wszystkim na co miała siłę. Ale o zaletach tego ciągnika, to inny temat. Co do podnośnika u renault, to pewnie go trzeba ściągać, żeby wyciągnąć główną skrzynie. Do pośredniej nie trzeba. I mam nadzieję, że nie będę musiał jej wywalac.
  25. Być może skrzyni głównej nie odkrecisz. Pośrednia jest skrecana z zewnątrz i wewnątrz. Tak sobie ktoś wymyślił. Co do uszczelek... w kochanym serwisie chcieli nr katalogowy. Tylko skąd go wziąć? Jak już wspomniałem jest forum, ale za wszystko trzeba płacić. I najlepsze to jest to, że Francuzi cały czas robili jakieś modyfikacje, więc każdy ciągnik miał swoją dokumentację z numerami części. Szli trochę do przodu, nie tak jak Ursus, bo w takiej 60 nic przez lata nie było zmienione. W sumie po co? Ideału się nie poprawia Taki żarcik.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v