Nie jeść, zostać w domu przy świecach i czekać na koniec świata
Dokładnie tak. U sąsiadów mieszkają 3 pokolenia. Babcia 85 lat, syn z synową i trójka wnuczków. Syn z synową do Kościoła jeżdżą zazwyczaj tylko gdy Babcia chce, ewentualnie jak ładna pogoda (nie za zimno, nie za ciepło- tak w sam raz), a wnuczki obserwując zachowania rodziców mają już na to wyjeb4ne. Rodzice wręcz już ich nawet w niedzielę nie budzą, "bo oni po imprezie zmęczeni". Przykład idzie z góry. Jeżeli rodzice mają zaburzenia w dostrzeganiu prawdziwych wartości, to ich dzieci pójdą o krok dalej
W temacie koronawirusa również nie ulegam panice medialnej. Zwykła ostrożność owszem i tyle
Mylisz katolików z osobami uważającymi się za katolików. Te dwa pojęcia należy rozdzielić