Miesięcznie kupuję ok. 500kg śruty sojowej. Jeżeli przeszedłbym na soję bez GMO która jest droższa o 500zł/t tak jak wcześniej pisali, to zapłaciłbym o 250zł więcej za pasze. Mając 15000 litrów miesięcznie dostałbym 1050zł z racji tych 7groszy.
Na mój prosty rozum 800zł do przodu.
O 70 groszy to nawet w pełni ekologiczne nie jest droższe, więc nie rozumiem Twojego strzelania w kosmos
Co do całego pojęcia NON GMO, bo część z Was krzyczy a nie wie co to jest. Soja jest uodporniona genetycznie (wszczepiony gen z innego organizmu) na działanie glifosatu, dzięki czemu w łatwy sposób można zlikwidować chwasty z pola (poza soją). Substancja ta pozostaje w ziarnie, które jest podawane zwierzętom, np krowom albo świniom po czym pozostaje w mięsie tych świń a mięso zjada człowiek i koniec końców ponieważ człowieka nic nie zjada skumulowany glifosat z oleju rzepakowego, mięsa ze świń, mleka, jaj kurzych i innych produktów zostaje w organizmie człowieka.
Kukurydza uprawiana na zachodzie również jest modyfikowana np na odporność przeciw omacnicy. W Polsce jest zakaz uprawy odmian gmo, ale kukurydzę importuje się przecież w postaci paszy czy nawet produktów kukurydzianych w sklepie.
Nie mniej jednak cały bum na non gmo to czysty marketing i próba zarobku łatwej kasy na potencjalnym kliencie. Taka prawda