Koledzy, w artykułach na farmer/pl i różnych ogrodniczych poradnikach faktycznie podają, że saletrzak można zastosować wcześniej bez takiej obawy o wypłukanie (w stosunku do saletry). Martwi mnie, że nikt nie podaje naukowego wyjaśnienia. Jeżeli spotkam mojego wykładowcę chemii rolnej w przyszłym semestrze, na pewno podstawię go pod ścianą i przycisnę. Jestem zdania, że różnica dla roślin nie powinna być odróżnialna gołym okiem, dlatego ciekawi mnie sposób, w jaki do tego doszedłeś. Chciałbym, żebyś to opisał.
Formy azotu w saletrzaku (tak jak i w saletrze amonowej 50/50):
NO3- nie jest sorbowana przez kompleks sorpcyjny
NH4+ jest sorbowany przez kompleks sorpcyjny (nie jest wypłukiwany)
Do tej pory non-senesm było dla mnie doszukiwanie się istotnych różnic między tymi nawozami, poza wpływem na zakwaszenie. Do czasu zbadania tematu stawiam to obok informacji handlowej.
Dla siebie, czyli paszówka? z reguły 2-3 dawki N, jakieś 20-25 kg N/ przewidywana 1 tonę ziarna, uwzględniając zapasy glebowe. 50-60% dawki nawozów sztucznych na wiosnę, zależnie jak rośliny przezimowały. Wyższe dawki poprawiają krzewienie, niższe i opóźnione redukują potencjalnie nieproduktywne pędy boczne. Źródla podają, ze jednorazowa dawka azotu nie powinna przekraczać 60kg N/ha. Celując na 7t ~ 250 kg saletrzaku/200 kg saletry, II - 150 kg moczniku. Jeżeli przedplonem był rzepak, to dawki należy zmniejszyć. W intensywnie prowadzonych łanach, pszenicę należy skracać.Polecam artykuły na nawozy.eu, bo tylko streszczam co tam jest napisane.
Kolega z tymi 500 kg (nie wiadomo czego) przesadził chyba. Prawo malejącego przyrostu plonu etc., dawki azotu powyżej pewnego poziomu przestają generować zyski.