Najlepiej jak znajdziesz niezależnego rzeczoznawcę by był na szacowaniu z odwołania u nadlesniczego. Później już tylko sąd, ale taka osoba dużo pomoże, bo Ci z nadleśnictwa tylko policzą Ci drogi przejścia zwierzyny, straty placowe, o cząstkowych nawet nie wspomna, w ogóle to te szacowanie z odwołania to strata czasu, ale niestety taka procedura. Pamiętaj o tym żeby nie było trzech tzw szacować..... po japońsku jako tako, na udo roz się udo raz nie udo i najgorsze na oko..... Powinno być oszacowane według jakieś metodyki. Tak było u mnie, życzyłbym Tobie, aby było inaczej,ale ciężko mi to sobie wyobrazić, bo panowie z koła Łowieckiego i z nadleśnictwa znają się jak łyse konie😉