Kulwicki miał przyjechać w środę, "na 100% będę dziś po południu" ... Nie dojechal bo podobno pełny samochód mieli ze spędu.
Przyjechał pracownik w piątek bez żadnego powiadomienia.
Kazdego byka chciał inaczej wyceniać a z szefem było uzgodnione, że po 12zł hf jak będą ładne. ojciec "jak nie dasz 12 to jedź w chuj" i się w końcu ugięła menda