Ja zrobiłem Agroekonomie w Krakowie. Niby można startować po tym do ARiMR, ARR czy czegoś takiego ale po praktyce w ARiMR na 3 roku nawet nawet mi przez myśl nie przeszło żeby po studiach tam zanieść papiery bo bym z nudy umarł a jakoś mnie to ciągłe doszkalanie nie bawi... wole jednak siąść na traktor albo robic w oborze. Niby dużo tego nie mam bo 30szt i 20ha ale jakoś nie zazdroszcze pracy znajomym z ARiMR
Jak już chcesz studia to pomyśl nad jakąś zaoczną zootechniką, złapiesz pare kontaktów przy okazji i bedziesz zadowolony(może coś z tego wyniesiesz). Chyba żeby jakieś całekiem inne studia a potem podyplomowe np z tej hodowli bydła, ale jeśli chcesz zostać na gospodarstwie to szkoda na te inne kasy.
Jakoś nie czuje sie lepiej, nie jestem jakoś bardziej obeznany czy coś po tych studiach porównując się do kolegi z którym kończyłem technikum rolnicze... on od razu po technikum zaczął budowac nową obore a ja... poszedłem poleżeć następne pare lat poznając bardziej lub mniej ciekawych ludzi, którzy akurat na moim kierunku mieli mało wspólnego z gospodarstwem (ludzie z przypadku którzy nie dostali się gdzieś na ekonomie).
Inny kolega z technikum poszedł zaocznie na zootechnike,ludzie raczej z wyboru, z jakimś doświadczeniem, po prostu kumaci. Na zajęciach prowadza jakieś konkretne dyskusje a nie gadają głupoty bez sensu. Kolega zadowolony nie dość że ze studiów to jeszcze przez znajomych, znajomych wyrwał odpowiednią partie i.... z własnych 2ha poszedł na 80ha prężnie funkcjonującej farmy. tak czy siak nasze dyplomy leżą pod warstwą kurzu