No ja dziewczyny lubiące rolnictwo to znam tylko z internetu, w mojej okolicy nie znajdziesz absolutnie żadnego egzemplarza, każda woli trzymać się od tego z daleka a nawet uciekać do miasta.
Trochę ci zazdroszczę koleżanko, że masz z kim pracować na roli i masz duże pole do popisu, ja zaczynam jak na razie od zera, też od niedawna złapałem mocnego bakcyla na rolnictwo ale od dwóch lat to zainteresowanie się tylko coraz bardziej wzmaga i czuję, że to chyba może być moja pasja na całe życie. Niestety nie mam się na razie gdzie realizować bo uprawiam tylko 1,5 hektara, ale robię to całkowicie samodzielnie, inwestuję ze swoich własnych środków i nikt mi nie pomaga. Może powierzchnia jest mała, ale planuję powiększać poprzez dzierżawy no i oczywiście wiem, że robię to wszystko sam i wszystko co będę z tego miał to będzie tylko moja zasługa.
Mi w rolnictwie podoba się najbardziej nie to, że jeździ się traktorem/kombajnem, chociaż to też jest fajne. Najbardziej wciąga mnie ta satysfakcja, że po obsianiu pola i odpowiednim dawkowaniu nawozu te rośliny sobie rosną że aż miło się na nie patrzy i to ciągłe uczucie "kurcze, będzie coś z tego pola czy nie" i te nerwowe czekanie na żniwa, gdy w końcu okaże się, czy obrana agrotechnika była właściwa i czy nasza roślina wyda zadowalający plon. Nieraz kładąc się spać to jeszcze długie chwile myślę o tym, co tu zrobić aby powiększyć gospodarstwo, w co zainwestować i jaki ułożyć płodozmian na danym polu i czy zainwestować w jakieś zwierzęta np kury albo krowy a jakiś czas myślalem nawet o alpakach bo czytałem wiele pozytywnych rzeczy o ich hodowli.
No cóż koleżanko, życzę ci wszystkiego dobrego na rolniczej ścieżce bo momentami jest naprawdę ciężko, mi raz w pewnym momencie odechciało się rolnictwa ale to było tylko chwilowe uczucie i nadal całymi dniami marzę i rozmyślam, jakie w przyszłości mógłbym mieć gospodarstwo gdyby tylko odpowiednio pokierować swoim życiem i swoimi decyzjami.
Pozdrawiam