Teraz już drogi nie zmienisz, idziesz do sąsiada, mówisz że musisz dojechać do swojego pola a za poniesione straty wyrównasz mu i tyle, ja innego rozwiązania nie widzę a jak sąsiad nie będzie chciał się zgodzić to mu wytłumacz że co to za różnica czy ty mu zapłacisz za kukurydzę czy on ją sam zbierze.