włodek
Members-
Postów
698 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez włodek
-
Cześć, Chciałbym Was prosić o radę dotyczącą zakupu wózka widłowego. Muszę niestety coś zakupić bo tur nie zawsze daje radę. Chodzi po pierwsze o udźwig a po drugie, manewrowanie ciągnikiem w ciasnym pomieszczeniu jest ciężkie. Oczywiście wózek ma być używany i w miarę prosty. Udźwig? Myślę że 1500 - 2000kg wystarczy. Wysokość podnoszenia? No na pewno musi poradzić sobie ze ściągnięciem skrzynio palety z przyczepy. Tu też myślę że tak 2 - 2,5m będzie ok. Rozglądałem się już trochę. Początkowo celowałem w RAK-a ale te widzę że mają słaby udźwig. 1200kg a większość ludzi pisze w ogłoszeniu że realnie to 900 - 1000kg więc nie wiele więcej od mojego tura. Bułgar z silnikiem od 3p wypada już o wiele lepiej bo nawet 3,5t niby piszą że podniesie ale niech podniesie dwie to dla mnie i tak już będzie super. Ale z kolei bułgary są albo mocno zdezelowane a jak coś fajniejszego to i cena fajna. Nie wiem, może mam zbyt wygórowane oczekiwania ale nie chciał bym przekroczyć 10k. Myślicie że do tej kwoty idzie znaleźć coś w kryteriach o których wspomniałem?
-
A co myślicie o tym: https://sprzedajemy.pl/massey-ferguson-3080-doinwestowany-czernice-borowe-2-e30984-nr64829402 ? Może to ktoś od nas z forum sprzedaje?
-
A są jakieś ciekawe modele zetora z rewersem i ehr-em? Czy to w 100% mechaniczny ciągnik?
-
Renówki pod uwagę nie brałem ale teraz patrzę i wydaje mi się że mógłbym wziąć. A co z tym Case? Jak te ciągniki wyglądają pod kątem trwałości i ewentualnych kosztów napraw? Np taki Case 4210 czy 4230. Bardzo fajny ciągniczek. Zgrabny, niski. Przyznam że podpasował by mi. Nie wiem natomiast jak z komfortem w nich. MF-a sobie sprawdziłem i bardzo mi przypadł do gustu.
-
Ale wiesz, ja też nie liczę że zapłacę za niego 20 czy 30 tysięcy. Zdaję sobie sprawę że te 50 tysięcy +/- będę musiał dać tylko z drugiej strony teraz tak sobie myślę czy nie lepiej kupić coś tańszego powiedzmy za ok 40k ze sprawnym silnikiem i te 10k mieć w zapasie na remont skrzyni. Bo wydaje mi się że tyle mniej więcej może on kosztować.
-
Półbiegi mi się absolutnie do niczego nie potrzebne ale rewers i ehr na moich działkach gdzie zdążę ruszyć i zaraz trzeba się zatrzymywać i podnosić to coś co muszę mieć.
-
Serię 300 też patrzyłem ale mi nie podeszła bo jest nieco mniej komfortowa niż 3000, nie ma EHR-a i ma zwykłą mechaniczną skrzynię, chyba nawet bez rewersu. Jest to poniekąd zaleta ale trzeba iść trochę do przodu i ułatwiać sobie pracę a nie ją utrudniać. A cenowo te ciągniki wychodzą podobnie tylko ze znalezieniem czegoś sensownego jest problem.
-
Zetor to niestety nie ten sam komfort co MF. Sąsiad kilka domów dalej ma 7245. Przez długi czas był to jego główny ciągnik. Później dokupił Renault. To jak z nim gadałem z sobotę bo ma pole po sąsiedzku a kopałem akurat ziemniaki to go podpytywałem i powiedział że poniżej 10l w orce to mogę zapomnieć. 8l to w bronach mu spalał. Teraz już nie pamięta jak było ale aktualnie używa go np do kombajny Grimme dwurzędowego do mu żłopie 14l.
-
Nie no perełki idzie znaleźć. Nawet znalazłem za granicą, chyba w Danii 3060, przebieg 1800mth. Stan jakby wczoraj z fabryki wyjechał. Wszystko kompletne, perfekcyjne. Ale cena ponad 100k brutto. Za taką kasę idzie kupić już coś o wiele świeższego.
-
No dobra a prócz MF-a co jeszcze moglibyście polecić? Coś o podobnym komforcie bo przyznam że ten MF mi się naprawdę spodobał. Nie koniecznie musi być jednak w 100% mechaniczny. EHR też fajna rzecz i jak się nim pobawiłem to fajnie by go mieć. Robota o wiele lepiej idzie zwłaszcza w moim przypadku gdzie mam sporo małych działek i często te maszyny podnoszę i opuszczam. No i koniecznie żeby posiadał rewers.
-
Słuchajcie, a czy u nas na forum jest ktoś kto naprawdę zna się na tych maszynach? Bo jednak mimo wszystko sam chyba nie odważę się podjąć decyzji. Potrzebował bym wsparcia kogoś kumatego kto się zna na tych ciągnikach, wie gdzie zajrzeć, co włączyć i jak. Oczywiście rzecz jasna nie za darmo. Normalnie zapłacę za taką usługę.
-
Jeszcze pozostaje pytanie jakiej jakości ta chłodnia jest. Ja 3 lata temu w 3p miałem przygodę z chłodnicą. Kupiłem to co mieli na stanie za 200zł z groszami chyba i nowa chłodnia już ciekła. Dobra, oddałem na reklamację, dostałem drugą. Druga po 2 dniach znowu ciekła. W końcu zacząłem szukać i udało mi się gdzieś w jakimś sklepie znaleźć oryginalną chłodnicę, chyba Waryńskiego, nowa. Cena 1100zł. Tylko że ta nie cieknie i chodzi super. Sęk w tym że pracowałem w hurtowani rolniczej, nie będę podawał nazwy i części przychodziły do nas całymi kontenerami, dzień w dzień, wszystko import z Indii. Darmo bym tych części nie chciał. I hindusi głównie klepią części właśnie do Ursusa. A biznes był na tym nieziemski bo przebitka była nieraz nawet kilkunastokrotna. Na tym się po prostu zarabia. Ja zdaję sobie sprawę że części do MF-a nie dostanę w cenie części do ursusa i to jest oczywiste. Tylko znam jakość części do ursusów, wiem ile czasu wytrzymuje ursus bez remontu i ile wytrzymują ciągniki zachodnie i prawda jest taka że zachodnie biją na głowę krajową produkcję. Komfort jazdy też nie porównywalny. Pierwotnie myślałem nad 914 ale jak nim popracowałem to komfort nie wiele lepszy od ursus 360. Później pomyślałem właśnie o 4514 ale po radach z tego tematu, jak przetestowałem sobie MF-a to powiem szczerze że przepaść między ursusem. Komfortowa kabina, super działające biegi, bez żadnych zgrzytów. Ciągniki z tych samych lat a mam wrażenie jakby ursus był produkowany w latach 60/70.
-
A co Ci się z nią stało? Bo może dostępność kiepska ponieważ producent nie przewiduje jej wymiany. Są pewne części które powinny wytrzymać całe życie maszyny. Ta rurka nie wygląda jakby miała się uszkodzić. To zwykła rurka z oringami które są wymienne i jakimś filterkiem który widzę nie jest zintegrowany na stałe tylko jakoś przyspawany więc może prościej, zamiast ją wymieniać, było ją zwyczajnie naprawić. Nie wiem co Ci tam się z nią stało bo może mechanicznie się uszkodziła tak że nie dało się już jej naprawić.
-
A możesz zdradzić co to za rurka? Trochę się przez ten tydzień orientowałem jeżeli chodzi o części do 3050/3060 bo tego modelu szukam i widzę że nie ma problemu. Silnik jest tak globalny że części do niego leżą w każdym sklepie a remont kosztuje grosze (w porównaniu z remontem np NH czy JD). Jeżeli chodzi o skrzynię to też trochę sobie poczytałem co tam takiego leci i też widzę że części bez trudu są dostępne. Cena na pewno wyższa niż w ursusie ale szczerze mówiąc wolę zapłacić drożej za część i mieć spokój niż tak jak sąsiad rozpoławiać ciągnik 3 razy bo robił remont skrzyni w C360, wymieniał niemal wszystkie koła i wałki i po złożeniu za każdym razem skrzynia tak tłukła i wyła że pracować się tym nie dało. Teraz też idealnie nie jest ale w porównaniu z tym co było to różnica duża. Robił to wspólnie z mechanikiem którego czas też kosztował. A do zetora ceny są bardzo podobne jak do MF-a.
-
Ale dziś gadałem ze znajomym i podobno jest możliwość dogadania się z handlarzem żeby dał gwarancję na maszynę np tygodniową. On tak dostał jak kupował fendta. I wtedy przez tydzień sprawdził dokładnie maszynę u siebie przy takiej standardowej pracy. Wcześniej zrobił obsługę, powymieniał wszystkie filtry, oleje. Ciekawe ile firm się na takie coś zgodzi. Rolnik na pewno na coś takiego nie pójdzie aczkolwiek można się bronić jakimiś zapisami w umowie że np ciągnik nie posiada żadnych wad ukrytych. Wiadomo, może być sytuacja że po jakimś czasie coś wyjdzie ale skoro wcześniej nie było żadnych problemów to po prostu mój pech i nic na to nie poradzę. Kupując 30 letni ciągnik muszę to ryzyko wpisać w cenę dlatego wolał bym kupić coś poniżej 50 tysięcy żeby mieć jakiś zapas na jakąś awarię jakby coś wyszło.
-
Słuchajcie, a jak działa rewers w modelach 3050, 3060, 3070? Konieczne jest pełne zatrzymanie do zmiany kierunku jazdy i wciśnięcie sprzęgła czy można to robić tocząc się bez użycia sprzęgła?
-
Zależy od człowieka. Jak kupowałem jakieś czas temu nowy kombajn do ziemniaków, też brałem od rolnika i gość mi powiedział wprost ile ten kombajn kopał, zresztą było to widać, powiedział że zmienia bo na areał 60ha, Anna jest już za mała i powiedział co jest nie tak, co trzeba w nim zrobić i to faktycznie się potwierdziło. Nie powiedział tylko że naprawy były przeprowadzane tak jak kiedyś w PGR-ach. Wszystko na sztukę byle jak najszybciej i byle by działało. Więc chcąc wymienić to co było zużyte i zrobić to zgodnie ze sztuką, musiałem wymienić dodatkowo jeszcze kilka innych elementów które były właśnie naprawiane w niewłaściwy sposób i kombajn działa. Już drugi sezon teraz chodzi po naprawach bezawaryjnie, nie dzieje się nic. A jeszcze zapytam, na czym ma polegać rozgrzanie go? Wystarczy się przejechać czy lepiej wziąć go zabrać w pole?
-
Wiesz co, ja mam jeszcze chwilę czasu i będę raczej szukał od rolnika, nie od handlarza. Bo od rolnika bardzo często po pierwsze, mają już założoną instalację do przyczep a po drugie, rolnik raczej nie oszuka a przynajmniej tak mi się wydaje.
-
A jakie zachowanie po rozgrzaniu uważać za anomalie? Rozumiem że jak coś się będzie świecić ale czy tylko?
-
Wiesz co, ale w życiu byś nie przypuszczał że kabalek który jest w izolacji w dodatku jest w peszlu, fabrycznie będzie gdzieś tam uszkodzony, bo nikt go nie ruszał, ciągnik ma od nowości, więc musiał po prostu mieć już na etapie produkcji przetartą izolację. Miedź zaśniedziała i czujnikowi to wystarczyło aby wariować bo jemu raz się ta lampka zapalała raz gasła.
-
Ja mam tak samo. Im więcej mechaniki tym lepiej bo tam wszystko jest jasne. Jak coś nie działa to przyczyna jest oczywista a z elektroniką nigdy nic nie wiadomo. Kuzyn ma new hollanda. Zaczynała mu się palić jakaś lampka od ciśnienia, bodajże w skrzyni. Rok się głowili. Wymienili czujnik. Rozebrali skrzynię. Wymienili jakąś tam pompę. Problem dalej występował. Co się okazało? Kabelek w wiązce trochę zaśniedział i czujnik wariował. Wymienili kabelek, problem ustąpił. Tylko zanim doszli do kabelka, zupełnie niepotrzebnie wpakował w ten ciągnik prawie 8 tysięcy. Dlatego też im prostszy i mniej czujników i tej całej elektroniki, tym lepiej.
-
No właśnie nie wiem czy ja chcę z elektroniką. Może nie idę z duchem czasu ale dla mnie im prostsze, tym lepsze. Dlatego że mechanikę w dużej części naprawię sam a z elektroniką już tak kolorowo nie jest. W samochodzie to co innego. Ciągnik jednak pracuje w ciężkich warunkach, w wilgoci a elektronika za bardzo tego nie lubi. W nowych ciągnikach pewnie jest to inaczej zabezpieczone ale w 30 letnim nie sądzę. Ja się bardzo mocno zastanawiam czy w ogóle EHR-a brać czy może wybrać coś z serii gdzie tego nie ma ale czytam że akurat EHR jest na tyle powszechny że z jego ewentualną naprawą problemu nie ma a i cenowo nie doprowadzi do ruiny. Z tego co czytałem sobie to forum, wynika że najsłabszym ogniwem tego ciągnika jest właśnie skrzynia a zwłaszcza gdy ktoś o nią nie dbał, nie wymieniał regularnie oleju albo co gorsza, przerzucał z A na B podczas jazdy. Ale tego nie sprawdzę kto i jak pracował.
-
No ten co oglądałem wyglądał przyzwoicie. Wycieków nie widziałem ale był myty. Jeżeli chodzi o wyposażenie to sprawdziłem, wszystko działało. O dziwno nawet EHR był sprawny i te przyciski na błotniku też działały. Nie wiem, cena 55k za ciągnik z kompletnie łysymi oponami to w miarę ok czy drogo? Bo mówię, nie mam nawet żadnego odniesienia. Oglądałem kilka prezentacji tych modeli na YT ale ludzie kupowali je 10 - 15 lat temu. Płacili średnio 40k +/- kilka tysięcy ale wiadomo, wtedy ceny były inne. Ile może kosztować taki przyzwoity egzemplarz 3050, 3060, 3070 lub 350, 360, 370
-
Tak, to prawda. Dlatego jak najlepiej sprawdzić ten ciągnik? Bo przecież rozebrać go nie rozbiorę. Motogodziny też te które są na liczniku mogę mieć się nijak do rzeczywistości. Znalezienie tego ciągnika od rolnika graniczy z cudem. Praktycznie ich nie ma. Wszystko sprowadzane od handlarza. W zasadzie nawet nie wiem ile taki egzemplarz powinien kosztować bo jak przeglądam zagraniczne aukcje to rozstrzał przeogromny. Od ok 40tys zł do nawet 100tys.
-
Witajcie ponownie, Byłem wczoraj oglądać MF-a 3060. Powiem szczerze że pójdę chyba w tą stronę. Nie tak dawno miałem właśnie okazję pracować 4514 znajomego więc mam na świeżo porównanie i powiem Wam szczerze że komfort pracy to przepaść na korzyść MF-a. Ciągnik który oglądałem miał niespełna 6tys mth. Użytkowany był podobno jako ciągnik pomocniczy w gospodarstwie co mogło by się zgadzać bo opony były już praktycznie slicki a były od nowości. Martwi mnie bardzo tylko jedna rzecz. Jak w tym ciągniku wygląda dołożenie instalacji pneumatycznej? Bo ten co oglądałem był sprowadzony z francji, z papierów wynika że faktycznie od pierwszego właściciela a tam ponoć hamulce są wyłącznie hydrauliczne więc będzie potencjalnie dodatkowy koszt. Nie mówię że będę brał ten konkretny egzemplarz bo bardziej byłem po prostu go obejrzeć i zobaczyć jak MF pracuje ale pewnie większość tych ciągników jest sprowadzana i z instalacją będzie podobnie. Ten co patrzyłem kosztował 55k do negocjacji. Do tego opony podejrzewam że z 10k bo te co miał to totalne szmelc. Już pomijam że łyse ale w dodatku popękane ze starości. Rok opon zgadza się z rokiem produkcji ciągnika. No i pneumatyka obowiązkowo więc finalnie wyszedł by mnie on bliżej 70k a to już sporo. Za 60k widziałem że chodzą naprawdę ładne egzemplarze bez konieczności inwestycji w opony. Tylko ta pneumatyka mnie martwi.
