Skocz do zawartości


DF + D616. Przerzut pszenicy z hali na zbiorniki

Co widzimy na zdjęciu Deutz Fahr 5105 GS?

Ciągnik Deutz-Fahr 5105 GS wykonuje prace na placu gospodarstwa, wykorzystując ładowacz czołowy do rozładunku zboża na przyczepę rolniczą. Model ten zasilany jest jednostką o mocy 105 KM, co doskonale sprawdza się w rolniczych zadaniach wymagających precyzji i niezawodności. Napędzany czterocylindrowym silnikiem Deutz o pojemności 4,1 litra, zapewnia odpowiednią dynamikę i siłę, które są niezbędne do efektywnego transportu materiałów. Ciągnik ten, wyposażony w skrzynię biegów z 20 forward/reverse, umożliwia płynną zmianę prędkości i dostosowanie się do różnorodnych warunków pracy. Współpracując efektywnie z przyczepą, Deutz-Fahr 5105 GS manifestuje swoją zdolność do wszechstronności w codziennych zadaniach rolniczych, stanowiąc niezastąpione wsparcie w gospodarstwie.

  • Like 3



Rekomendowane komentarze

Tyle, że mało który trafia się w porządku podobno, nawet tak mi w serwisie już powiedzieli, bo ręce już im z moim 5110G opadają, a ma 160 pare godzin i nie robił jeszcze konkretnej roboty.
Jak się ktoś pyta o niego, bo ładny, to odpowiadam: ,,a idź Pan w ..., jest właśnie tylko niby ładny". Teraz dalej stoi unieruchomiony i już nawet przestał mi się podobać, a za każdym razem jak muszę koło niego przejść to pluje na dziada. Trzeba by wytargać z garażu żeby to miejsca nie zajmowało, bo bardziej starym bronom się należy żeby nie mokły niż jemu, bo on w przeciwieństwie do nich nic nie zrobił jeszcze.
A serwis to porażka i nie tylko na poziomie sprzedawcy, ale SDF Lublin ma wszystko gdzieś. Trzymać się chłopaki z daleka od marki.

Serdecznie Pozdrawiam

Ja znowu żałuję, że było stać, a teraz kłopot. Jak już się podobały te ciągniki to trzeba było kupić jakiegoś używanego Same bądź Lamborghini z lat 90-2000 około 100 koni, dokupić ładowacz i człowiek by dłużej i spokojniej żył.
Ale może pechowy jestem i dlatego tak wyszło, bo kiedyś z nowym Ursusem 11054 też były trochę problemy, ale nie aż takie i co najważniejsze Serwis chciał pomóc, a jak nie dawali rady to serwis fabryczny z Lublina doprowadził ciągnik do porządku i w sumie to złego słowa na niego nie można powiedzieć przez te 7 lat.
To może w nowej 5 tak są zegary, tej z czarnymi wstawkami na dachu, to już nie jest 5G tylko 5. U mnie 2021 rok, jeszcze stara wersja bez dpf, nie ma rzepów i przyciski trzymają się niby solidnie.

3 godziny temu, SW400kruger napisał:

Tyle, że mało który trafia się w porządku podobno, nawet tak mi w serwisie już powiedzieli, bo ręce już im z moim 5110G opadają, a ma 160 pare godzin i nie robił jeszcze konkretnej roboty.
Jak się ktoś pyta o niego, bo ładny, to odpowiadam: ,,a idź Pan w ..., jest właśnie tylko niby ładny". Teraz dalej stoi unieruchomiony i już nawet przestał mi się podobać, a za każdym razem jak muszę koło niego przejść to pluje na dziada. Trzeba by wytargać z garażu żeby to miejsca nie zajmowało, bo bardziej starym bronom się należy żeby nie mokły niż jemu, bo on w przeciwieństwie do nich nic nie zrobił jeszcze.
A serwis to porażka i nie tylko na poziomie sprzedawcy, ale SDF Lublin ma wszystko gdzieś. Trzymać się chłopaki z daleka od marki.

Serdecznie Pozdrawiam

 

Co dokładnie się dzieje?

Mam takiego samego, rok czasu dokładnie 600h zrobione, było parę pierdół , jeden czujnik , wykonuje wszystkie prace oprócz orki, ale przy uprawach chodził, dostał w gwizdek, ogólnie jestem zadowolony, najwięcej problemów z pneumatyka, ale to nie oryginalny wyrób df, teraz akcja serwisowa z wymianą podstawy sprężarki i uszczelnieniem jej, z serwisu jestem bardzo zadowolony.

mateusz25, Twój to nowa seria 5, nie 5G, już ma mechanizm zmiany biegów na linki, mój na sztywne cięgła bez regulacji. Jeździłem po placu takim jak Twój i zmiana biegów bajka
Ursus385:
-wyciek oleju między skrzynią, a silnikiem, serwis upierał się, że to wina źle zamontowanej uszczelki misy olejowej, wymienili uszczelkę i cieknie dalej. Nawiązałem kontakt z pracownikiem innego serwisu i mówił od razu, że to uszczelniacz wału korbowego, oni nie i już.
- na 4 polowej tłukło w skrzyni, szczególnie przy zmniejszaniu obciążenia, popuszczając gaz, przy jeździe z górki i na nierównościach, wbijając 5 uderzało się o plastik\kokpit, jedynke bardzo ciężko się wbijało. Po naprawie piątka już nie uderza, a na 4 już tylko drży dźwignia zmiany biegów, jedynkę trochę lepiej się wbija, ale szału nie ma.
-ładowacz opada, to stwierdzili, że opadanie w normie i nie naprawią, to poszliśmy na ugodę, dali połowę rabatu na pierwszy przegląd, ładowacz hydramet x1
Ciągnik był w naprawie od 24 maja do 5 października, naprawa była odwlekana, nie odbierali telefonu, z innych numerów dzwoniłem żeby cokolwiek ustalić, no i jeździłem tam kilka razy.
Przyjechał z naprawy, to miał 80 kilka godzin, wcześniej chodził, plątał się na gospodarstwie tylko z ładowaczem i raz z beczką 3000 litry przy około 60 godzinach i to z zapełnioną z górki, z pustą powrót.
No i po powrocie z naprawy stopniowo obciążany, najpierw agregat 2,5 m uprawowy bierny, później 3,2, później obracalny 3 skibowy vari-opal 110(odkręciłem jeden do kalestwa, bo Ursus 11054 chodzi z 4), odkręciłem, bo mimo, że silnik widzę jest mocniejszy i elastyczniejszy niż w Ursusie, mimo że mają niby podobną moc i mniej pali deutz, to skrzynia w zielonym zachowuje się jakby miała się rozlecieć pod obciążeniem, pracowałem wolno, bo 3 polową tylko, strasznie to wyje, głównie na zającu, a na 4 nie dość że wyje to jeszcze jarmoli w skrzyni jak by rozlecieć się miała, także na 4 tylko próbowałem, ale dźwięk był przerażający także odpuściłem, mimo, że silnik by spokojnie szedł z zapasem mocy, pługa nie rozszerzałem na maksa, około 35-37. Po kilku dniach prac z pługiem i później z nowu z uprawowym 3,2 stało się tak:
- po wykonaniu hamowania a nawet przyhamowania i puszczeniu hamulca nożnego z małej prędkości 5-7 km/h słychać, że trzyma go jeszcze kilka, kilkanaście metrów czasem, po czym strzeli w tylnym moście i czuć wtedy że dopiero idzie luźno. Z większej prędkości nie próbowałem, bo zajechałem do domu i odstawiłem kalistwo. Później w hali próbowałem parę metrów powolutku na jedynce polowej to nie blokowało niby, ale nie wyjeżdżałem, wtedy temperatura była plusowa jeszcze. Za jakiś czas chciałem przestawić go, było około -6 i po zapaleniu, spuszczeniu ręcznego i podniesieniu ładowacza co zakołysało ciagnikiem słychać było trzeszczenie hamulców i tak stoi a serwis ma gdzieś.

Dodam, że serwis jak zabrał ciągnik tamtym razem, to za dwa dni przyszła faktura do zapłaty za transport jak bym to ja zepsuł ciągnik, przy powrocie z łaską przywieźli za darmo, ale serwisant uprosił bo wstyd mu było już, że tyle stał. No ale przeciez On robotą nie dysponuje tylko kierownik, robi co mu karzą, a przyznał, że nie kazali długi czas. Teraz też tylko On odbiera telefon, ale co On może jak nikt nie nakazał podjąć naprawy ani nawet przyjechać zobaczyć, za co tez trzeba zapłacić.
Ciągnik ma 160 kilka godzin, zreflektują się końcem lutego i wróci po żniwach. Niedziela i Figurski maja to w tyle.

 


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v