Skocz do zawartości

Ursus C-360



Jak ten czas szybko leci... Za szybko...



Rekomendowane komentarze

JakubC360_yt Moje kondolencje. Tez mi było ciężko o śmierci dziadka ale tak gdzieś pol roku przed śmiercią to już chorował mocno no i 86 lat miał więc i taka kolej rzeczy. Wujek jak zmarł miał 49 lat i to trauma dla rodziny była. @uziu92 oby tylko przymusowo nie szczepili a tak to nie masz źle czy tam ja. Jest co jeść na głowę nie pada,zdrowie nie najgorsze czego więcej potrzeba.

JakubC360_yt napisał:

Ja byłem właśnie najbardziej zżyty z dziadkiem, zawsze jak coś robiłem na gospodarstwie to zawsze mi pomagał a ja jemu, czy to maszynę przypiąć, czy to zboże wyczyścić do siewu. To właśnie z nim jeździłem na siedzonku na pole jako mały łepek, zawsze mnie się pytał czy nie śpię a ja byłem tak zainteresowany, że nawet oka nie zmrużyłem. To właśnie dzięki niemu teraz ciągnie tak mnie jakoś do tego rolnictwa... Był czas, że się ostatnio źle czuł to wtedy ja chodziłem rano i wieczorem do obory oprzątać, a tak tydzień przed świętami stwierdził, że nie muszę już wstawać rano bo on z babcią pójdzie oprzątnąć, więc ja tylko wieczorem oprzątałem. We wigilię było wszystko okej, nic się nie skarżył czy coś go boli. W Boże Narodzenie poszedł z babcią razem oprzątać, bo widocznie dobrze się czuł. Oprzątnął, szedł do domu i niestety już nie doszedł... 😢😢

Mój wuja umarł w podobnych okolicznościach - wyszedł wieczorem do świniarni sprawdzić maciore bo się prosiła i pozamykać wszystko ale już nie zdążył, przed domem się przewrócił na zawał i dopiero jak nie wracał poszli go szukać a on niestety łeżał już nie żywy. Nie zdążył zgasić światła w budynku...

farmer1999 napisał:

JakubC360_yt napisał:

Ja byłem właśnie najbardziej zżyty z dziadkiem, zawsze jak coś robiłem na gospodarstwie to zawsze mi pomagał a ja jemu, czy to maszynę przypiąć, czy to zboże wyczyścić do siewu. To właśnie z nim jeździłem na siedzonku na pole jako mały łepek, zawsze mnie się pytał czy nie śpię a ja byłem tak zainteresowany, że nawet oka nie zmrużyłem. To właśnie dzięki niemu teraz ciągnie tak mnie jakoś do tego rolnictwa... Był czas, że się ostatnio źle czuł to wtedy ja chodziłem rano i wieczorem do obory oprzątać, a tak tydzień przed świętami stwierdził, że nie muszę już wstawać rano bo on z babcią pójdzie oprzątnąć, więc ja tylko wieczorem oprzątałem. We wigilię było wszystko okej, nic się nie skarżył czy coś go boli. W Boże Narodzenie poszedł z babcią razem oprzątać, bo widocznie dobrze się czuł. Oprzątnął, szedł do domu i niestety już nie doszedł... 😢😢

Mój wuja umarł w podobnych okolicznościach - wyszedł wieczorem do świniarni sprawdzić maciore bo się prosiła i pozamykać wszystko ale już nie zdążył, przed domem się przewrócił na zawał i dopiero jak nie wracał poszli go szukać a on niestety łeżał już nie żywy. Nie zdążył zgasić światła w budynku...

Można powiedzieć, że odszedł kochając to co robił, podobnie tak jak mój dziadek.


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v