Skocz do zawartości

Suwmiarka YATO YT-7201



Dziadostwo bo dziadostwo.Po wzięciu do ręki mam uczucie jak by była wycięta z blachy szlifierką kątową. Po szybszym rozjechaniu i zjechaniu szczęk trzeba zerować bo nie wiadomo co za wynik wyjdzie. Cena 75pln

  • Thanks 1



Rekomendowane komentarze

Która suwmiarka jest najlepsza

Z porównanie parametrów takich jak: szybkość odczytu, niezawodność i cena wynika, że:

  • Suwmiarka noniuszowa ma najgorszą szybkość odczytu, mniejszą dokładność, ale doskonałą niezawodność oraz najniższą cenę.
  • Suwmiarka zegarowa ma lepszą szybkość odczytu i lepszą dokładność, ale gorszą niezawodność i wyższą cenę.
  • Suwmiarka elektroniczna ma idealną szybkość odczytu i dokładność, niezawodność taką jak zegarowa i również cenę porównywalną do zegarowej.

Klasa dokładności suwmiarki

Dokładność pomiaru suwmiarki zależy od dokładności urządzenia odczytowego.

Suwmiarka analogowa ma przedziały dokładności:

  • do 0,1 mm - noniusz 9 lub 19 mm,
  • 0,05 mm - noniusz 19 lub 39 mm,
  • 0,02 mm - noniusz 49 mm.

Suwmiarka elektroniczna (cyfrowa) lub zegarowa (czujnikowa) ma dokładność nawet do 0,01 mm. Podawana przez producentów niepewność pomiaru suwmiarkami jest większa niż rozdzielczość i silnie zależy od rodzaju pomiaru, urządzenia odczytowego, a także długości mierzonego wymiaru. Suwmiarki oraz wszystkie pozostałe przyrządy suwmiarkowe poddaje się wzorcowaniu wg norm: Polskiej Normy dotyczącej przyrządów suwmiarkowych: PN-M-53130:1980/Az1:1996 i Niemieckiej Normy dla przyrządów suwmiarkowych: DIN 862N.

1 godzinę temu, daron64 napisał:

Z czystej ciekawości - dużo obrabiasz, czy bardzo precyzyjne rzeczy robisz, że taka potrzeba? 

Jakby robił precyzyjne rzeczy, to nie kupiłby tego gówna.

1 godzinę temu, Roman4321 napisał:

Która suwmiarka jest najlepsza

Z porównanie parametrów takich jak: szybkość odczytu, niezawodność i cena wynika, że:

  • Suwmiarka noniuszowa ma najgorszą szybkość odczytu, mniejszą dokładność, ale doskonałą niezawodność oraz najniższą cenę.
  • Suwmiarka zegarowa ma lepszą szybkość odczytu i lepszą dokładność, ale gorszą niezawodność i wyższą cenę.
  • Suwmiarka elektroniczna ma idealną szybkość odczytu i dokładność, niezawodność taką jak zegarowa i również cenę porównywalną do zegarowej.

Klasa dokładności suwmiarki

Dokładność pomiaru suwmiarki zależy od dokładności urządzenia odczytowego.

Suwmiarka analogowa ma przedziały dokładności:

  • do 0,1 mm - noniusz 9 lub 19 mm,
  • 0,05 mm - noniusz 19 lub 39 mm,
  • 0,02 mm - noniusz 49 mm.

Suwmiarka elektroniczna (cyfrowa) lub zegarowa (czujnikowa) ma dokładność nawet do 0,01 mm. Podawana przez producentów niepewność pomiaru suwmiarkami jest większa niż rozdzielczość i silnie zależy od rodzaju pomiaru, urządzenia odczytowego, a także długości mierzonego wymiaru. Suwmiarki oraz wszystkie pozostałe przyrządy suwmiarkowe poddaje się wzorcowaniu wg norm: Polskiej Normy dotyczącej przyrządów suwmiarkowych: PN-M-53130:1980/Az1:1996 i Niemieckiej Normy dla przyrządów suwmiarkowych: DIN 862N.

Teoria... Zapomniałeś o takim "drobiazgu" jak cena. Dobra i dokładna cyfrowa suwmiarka to kilkaset (i to mocna kilkaset) złotych, gdzie za ok. 250 można już kupić naprawdę niezłą analogową (noniuszową). Zegarowe to nisza rynkowa. A co do wzorcowania: już widzę, jak to całe chińskie badziewie na allegro czy w marketach jest wzrocowane... Za 30-40 zł to na pewno jest produkt najwyższej klasy. Z certyfikatem Narodowego Chińskiego Instytutu Certyfikowania Badziewia Produkowane w Milionach Sztuk Dziennie.

Co do Yato ogólnie: moim zdaniem i na podstawie mojego doświadczenia to jest marka dla tych, którzy narzędzi potrzebują po to, żeby raz w miesiącu dokręcić śrubkę w rowerze czy kosiarce ogrodowej, raz na pół roku naprawić coś w domu i raz na dwa lata jakiś drobiazg przy aucie. Szmelc niewart swojej ceny. Jakieś pół roku temu kupiłem ściągacz (wyciągacz) do łożysk wewnętrznych tej marki, to nie dość, że był niezgodny z opisem (miał łapać łożyska o średnicy wewnętrznej od 12 mm, z 17 nie dał rady, po bliższym obejrzeniu okazało się, że minimum to jakieś 18,5), to jeszcze rozpadł się na części PRZED pierwszym użyciem... Na szczęście oddali kasę. Klucz do filtrów oleju rozpadł się na drugim filtrze w osobówce. Szczypce do segerów poległy po 2-3 miesiącach. Wykrywacz przewodów w ścianach działa tak, że przy pierwszym użyciu przewierciłem przewód pod napięciem "ukryty" całe 5 mm pod tynkiem (na szczęście udało się zwrócić ten "wykrywacz" do sklepu. Przykładów było więcej. Jedyne, co miałem dobre z Yato, to małe szczypce Morse'a z długimi szczękami, ale to z początków istnienia marki, może dlatego służyły kilka lat, aż zgubiłem.

  • Thanks 1

co w tej teori nie pasi? mówimy o podziale i dokładności a nie o zasobności portfela, w wiekszości przypadków nikt nie mierzy na czas i z dokładnością poniżej 0,02mm bo wtedy sie bierze mikrometr  do pomiaru, a to co mamy w szufladach to wystarczy, w analogowej to jak nie ma luzu to sie od starości nie przestawi i nagle źle pomierzy.

30 minut temu, timo napisał:

Jakby robił precyzyjne rzeczy, to nie kupiłby tego gówna.

 

Co do Yato ogólnie: moim zdaniem i na podstawie mojego doświadczenia to jest marka dla tych, którzy narzędzi potrzebują po to, żeby raz w miesiącu dokręcić śrubkę w rowerze czy kosiarce ogrodowej, raz na pół roku naprawić coś w domu i raz na dwa lata jakiś drobiazg przy aucie. Szmelc niewart swojej ceny. 

Co do pierwszej części, to tak samo pomyślałem. Tylko po co kupować taka w takim razie? A co do drugiej części to uważam, że przesadzasz, bo patrz ponizej

12 minut temu, sumek666 napisał:

Ja mam dużo narzędzi YATO, ale takich prostszych typu wkrętaki, klucze, jakieś kombinerki, lutownica, nitownica do nitonakrętek i smarownica. Jestem zadowolony. :)

 :)

Robię nimi tyle co się robi na gospodarce. Jedni robią napewno więcej inni mniej. Ja mam w sumie od nich

-sporo kluczy różnych - nie mam zastrzeżeń

-szczypce nastawne - dwa rodzaje, jeden do d*py, nic nie wart, po paru miesiącach normalnego użytkowania zaczął przeskakiwać i drugi rodzaj - bez zastrzeżeń

-wkretaki - spoko, w krzyżakach nie wyrabiają się końcówki

-pare młotków z drewnianym trzonkiem - mocowanie trzonka beznadziejne, po paru miesiącach już się do niczego nie nadawało

-szlifierke -przycisk od blokady tarczy 3razy w ciągu roku musiałem zmieniać

- jakieś kombinerki mniejsze i szczypce do pierścieni osadczych - nie mam uwag

-tawotnica - słabo.

Także tak jak wcześniej pisałem odczucia mam mieszane, ale nie byłbym tak jednoznaczny w ocenie jak timo

 

  • Like 1
9 minut temu, daron64 napisał:

-pare młotków z drewnianym trzonkiem - mocowanie trzonka beznadziejne, po paru miesiącach już się do niczego nie nadawało

-tawotnica - słabo.

Co do młotków z Yato (w sumie zanim napisałeś, to zapomniałem o nich), to mamy chyba 2 albo 3 i są ok, nawet się nie luzują na trzonkach. Skoro nasze doświadczenia są tak rozbieżne, to może to świadczyć o jedynie o mizernej powtarzalności produktów tej marki. Jak się trafi, tak jest...

A co do yatowskiej smarownicy, to porażka totalna. Smar wyłazi każdą szparą, a wężyk pękł po paru tygodniach. Kupiliśmy potem dwie porządne smarownice z Bety (które o dziwo nie były jakieś kosmicznie drogie - cena mniej więcej 2x Yato) i smarowanie maszyn z nielubianej czynności stało się przyjemnością.

Edytowane przez timo
15 minut temu, sumek666 napisał:

O właśnie. Mam szlifierkę jeszcze. Nie wiem czemu, ale w 9 na 10 przypadkach po wyłączeniu odkręca mi się nakrętka od tarczy.

Nie mam takich problemów, ale ten przycisk to porażka jakaś.

@timo

Młotki mam w sumie 3 -100g, 1kg, 1.5kg i w dwóch większych taką sama sytuacja - w obuchy byl kółek rozprężny, a u góry w trzonek był wbity pierścień klinujacy, sam trzonek górę zrobiona lekko w szpic i zalany jakaś masa. Masa się szybko wykruszyła i zrobił się za***isty luz. Dobić klina nie można było, bo kółek rozprężny blokował. Dopiero jak wybiłem kółek mogłem dobić klin. No słabe to.

Co do tawotnicy to mam taką zwykłą ręczna 600. Wąż ok, smar nie wyłazi, ale często się jakby zapowietrzala i tłoczysko idzie mi bez oporu do przodu. Smar nie wyłazi. Odkręcam z góry, a tam wypier** mi smar na zewnątrz. Nie wiem jaka przyczyna.

A przypomniało mi się jeszcze z młotkiem - pierwszy raz jak zamówiłem, to jeden był krzywo obsadzony. Dzwonię do kolesia, od którego kupiłem i mówię mu o tym i pytam czemu taki wysłali, to się że mną wykłócał, że oni nie są od sprawdzania nowego, nieużywanego towaru przed wysyłką 🤨 ale ostatecznie wymienił, laskawie

34 minuty temu, daron64 napisał:

 

@timo

Co do tawotnicy to mam taką zwykłą ręczna 600. Wąż ok, smar nie wyłazi, ale często się jakby zapowietrzala i tłoczysko idzie mi bez oporu do przodu. Smar nie wyłazi. Odkręcam z góry, a tam wypier** mi smar na zewnątrz. Nie wiem jaka przyczyna.

 🤨

Smarownica z Yato akurat dobrze u mnie się sprawuje. Ten pręt ma zawsze być wsunięty nawet przy pełnej smarownicy, służy tylko do napełniania. Tłoczysko dociska sprężyna, jak jest obudowa gdzieś lekko zagniecione to wtedy się tłok zawiesi.

10 godzin temu, asharot napisał:

Smarownica z Yato akurat dobrze u mnie się sprawuje. Ten pręt ma zawsze być wsunięty nawet przy pełnej smarownicy, służy tylko do napełniania. Tłoczysko dociska sprężyna, jak jest obudowa gdzieś lekko zagniecione to wtedy się tłok zawiesi.

To ja może po prostu nieumiejętnie z niej korzystałem 😕

Nabierałem smaru, ten pręt przy pełnej był cały wyciągnięty, ale po napełnieniu nie idzie do przodu samoczynnie. Trzyma go taka jakby zapadka. Jak ja wcisne, to po troszeczku, w miarę ubywania smaru, pręt szedł do przodu. Tzn co jakiś czas ja wciskałem i pręt szedł kawałeczek do przodu. Myślałem, że to całość z tłokiem i że jak w zwykłej starej tawotnicy trzeba powoli dopychac.

Czasami po wciśnięciu zapadki pręt szedł do przodu na maxa, ale smar nic nie chciał lecieć.  Czasem jak górę na gwincie odkręciłem prawie do końca, to jakby sie odpowietrzalo i szedł smar, a czasem nic. Wtedy odkręcałem górę calkiem, bo myślałem że po prostu smar się skończył, a okazywało się, że jest z pół tawotnicy i cały smar wypierniczalo mi na zewnątrz. Ale nie zawsze byla taka sytuacja.

Edytowane przez daron64

Twoja wina :D

przy napełnianiu też nie możesz o wyciągnąć do konca. 

Ja robię tak: wsunięty na Max. Wyciągam go z 5 cm kładę tawot, znowu wyciągam kilka cm, tawot, znowu wyciągam kilka cm i tawot. I tak się bawię pół godziny żeby ją napełnić. Dlatego moje zdenerwowanie przekroczyło wszystkie limity i zamówiłem GoParta na wkłady. Może i drożej, ale jaka kultura pracy:)


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v