dabrowskit

Dziura w macicy

Polecane posty

dabrowskit    11

Drodzy koledzy mam pytanie . Dzisiaj cielila się na krowa po 2 cielaku. Miała skręt macicy. Przyjechał weteryniarz i zaczął kręcić cielęciem . Po tym jak wyciagnielismy cielaka , weteryniarz odrazu podszedł do krowy i wsadził rękę i po krótki czasie stwierdził że jest dziura w macicy bardzo głęboko . Weteryniarz twierdzi że to cielak zrobił dziurę w macicy. I mam pytanie czy jest to możliwe . My twierdzimy że to on zrobił dziurę ręką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

dabrowskit    11

Nie nadawało się do zaszycia. Krowa pojechała na ubój. A była to bardzo dobra krowa dawał przez pierwsze 6 miesiący grubo powyżej 50L na dobę mleka .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
valadin1    30

można próbować ręcznie odkręcić ale nie zawsze się to udaje i wtedy trzeba kręcić krową.

Macica sama może pęknąć spowodowane jest to uciskiem (w miejscu skręcenia) przez który dochodzi do opuchlizny i później jak wyciąga się cielaka może pęknąć i to nie musi być wina weterynarza krowa wtedy może szybko się wykrwawić.

Ostatnia możliwość która też jest prawdopodobna że mógł zrobić to cielak zębami.

Więc czy to zrobił weterynarz ciężko powiedzieć a tym bardziej mu to udowodnić.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Profil usunięty   
Gość Profil usunięty

wątpię, że Ci się uda udowodnić, ale powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marko-kolo    683

jak niby wet mógł to zrobić ręką ?

pęknięcie macicy przy takich komplikacjach  nie jest dziwne 

można tu zwalać na lekarza i żądać nie wiadomo czego - znam takich  ;)

tylko potem będzie zdziwko jak żaden wet nie odbiera telefonów  :D


wszystkie RYŚKI to fajne chłopaki , chwała im za to 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
valadin1    30

Zawsze sie kreci krową nie cielakiem a wiec żle wykonany zabieg i o to skutki.

 

A skąd to wiesz jesteś weterynarzem? Rozmawiałem z nie jednym weterynarzem na ten temat i każdy najpierw mówi że próbuje się ręcznie  (no chyba że się nie ma siły do tego, tu czytaj np.  kobieta) to od razu kręcenie krową tylko do tego trzeba mieć ludzi. 

Może też podejście zależy trochę od weterynarza bo z jednym co rozmawiałem to mówił że raczej w ogóle nie próbuje ręcznie tylko od razu głupi jaś + leki rozkurczowe i kręcenie.

Ostatnio pierwszy raz takie coś się u mnie zdarzyło i  pierwszy raz był u mnie dany weterynarz i na starcie powiedział że może pęknąć macica bo to się zdarza. Najpierw próbował ręcznie później kręciliśmy bo była za bardzo skręcona a cielaka po odkręceniu wyciągał pół godziny albo dłużej bardzo delikatnie żeby nie rozerwać czegoś bo przez skręt jest wszystko mniej rozluźnione ale udało mu się nie zrobić jej krzywdy  i jest już kolejny raz celna:)

A znowu wet który najczęściej do mnie przyjeżdża powiedział że nigdy nie kręcił krową tylko zawsze ręcznie mu się udawało ale tego dnia nie był dostępny bo mieszka daleko a w lecznicy jest od poniedziałku do piątku a to była niedziela 20 godzina. 

 

A może jak się nie da rozkręcić to zrobić cesarkę krowie? co na to powiecie ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak jak wyżej napisano, takie rzeczy się zdarzają. Przy skręcie macica traci ukrwienie i dlatego może pęknąć. Zawsze po odkręceniu czy to cielakiem czy obracając krowom trzeba odczekać z 10 minut i dopiero cielić. Weterynarz ręką tego nie zrobił.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zkordalski    119

Nie jestem . Ale miałem taki przypadek u sąsiada z trzy razy i byłem przy tym jakoś nigdy ne dawało rady tego zrobić recznie. Zawsze musieliśmy krecić krową . Na zdrowy rozsądek jak mógł krecic cielakiem skoro macica była skręcona i nie ma możliwości włożenia dłoni? Chyba że taki delikatny skret to może może ale tu zawsze było tak że trzeba było z 3-4 razy krową obracać . tak czy siak jesli ma pęknięta macicę to po niej. U mnie po cesarce była tylko chyba źle zszyta i krowa padła zakarzenie itp

+

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
valadin1    30

u mnie przy skręcie dało się włożyć rękę i złapać cielaka  i trochę czasu weterynarz próbował ręcznie obrócić ale był za słaby i się nie udało..

A cesarek przy skręcie się nie robi od tego zacznijmy, bo jak wyjmiesz cielaka wszystko wróci się na miejsce i dziura nie wiadomo gdzie się znajdzie ii nie wiadomo czy będzie dojście żeby to zaszyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wyjmuje się cielaka, zaszywa macicę i dopiero odkręca. Macica to nie sprężyna, żeby nie szło jej utrzymać po wyjęciu cielęcia. Byłem przy nie jednej cesarce z powodu skrętu. A co w przypadku gdy weterynarz przyjeżdża do krowy ze skrętem macicy, a właściciele to babcia z dziadkiem i nie ma komu obracać krowom. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez adamek1942
      Witam mam problem z kilkoma byczkami około 300 kg a mianowicie z 1 najbardziej chodzi o to ze bardzo słabiutko je dosłownie liźnie tylko ospę i kiszonkę z kuku, siano tak samo ale trochę lepiej, kupowałem drożdże i dawałem z ospą  bardzo nie pomogło, teraz daję im sodę bo przypuszczam zakwaszenie dawałem tą sode do ospy, a teraz mieszam i poję go wodą z sodą pomożecie co ?   planuję jeszcze odrobaczenie, byczek stracił połysk  i jest smutny. Żywienie  wygląda tak kiszonka z kuku rano do tego ospa później siano bądź słoma i to samo wieczorem.
    • Przez marcin6011
      Witam, 3 letnia krowa, na przełomie lutego/marca ma się cielic. Od kilku dni jest osowiała, leci jej delikatnie ślina z pyska, przemieniajaca się trochę w pianę, odstaje od stada, nie podchodzi do siana, ma mały apetyt, gówno delikatnie rzadsze niż normalne ale to nie biegunka, delikatnie pochylona głowa, nie ma ochoty chodzić. Temperatura 39.2, wydaje mi się że do tego dziwnie zgrzyt zębami i jakby ciągle sciskala szczękę, jakby z bólu może. Krowy mam luzem w ogrodzeniu z ciągłym wybiegiem na pastwisko. Weterynarz rozkłada ręce, dal wczoraj antybiotyk, dzisiaj witaminy kroplowke z glukozy. Martwie się bo podobne objawy wykonczyly mi krowę dwa miesiące temu, wtedy krowę złapalo coś podobnego przed wcieleniem dwa tyg, a po ociepleniu półtora tygodnia krowę sparalizowalo od tylu. POMOCY, MOŻE KTOS Coś poradzi.
    • Przez martin0000
      Witam jakie podajecie leki na zapalenie płuc dla cielaków? Podobno najlepszy jest Draxxin ale jest mega drogi jest jakaś  alternatywa w rozsądnej cenie?
    • Przez MałaMi
      Witam. Jestem laikiem w temacie krów. Mam nadzieję że pomożecie. Dopiero się uczę więc proszę o wyrozumiałość. Powiedzcie mi po jakim czasie od nie prawidlowego wydojenia lub niedodojenia krowy ona dostanie zapalenia. Czy to zalezy od czegoś czy zawsze w tym samym czasie dostają zapalenia? Przedwczoraj rano doilam krowe a dziś wieczorem okazalo sie ze ma zapalenie. Doimy je dwa razy dziennie. Czy nie byloby od razu tego samego dnia? 
    • Przez IzNow
      Sprawa nie dotyczy mnie, a mojego znajomego, który obecnie mieszka w Etiopii. Może lokalizacja jakoś naprowadzi kogoś na możliwe przyczyny zaistniałej sytuacji. Otóż:
      Znajomy posiada stado krów mlecznych. W sobotę do owego stada zostało sprowadzone kilkanaście nowych krów z miejscowości odległej o 20 km. Wczoraj zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a mianowicie niektóre ze zwierząt dostały drgawek, upadały, nie mogły znów wstać, miały także temperaturę 40-41 stopni, a po kilku godzinach padły. Błony śluzowe blade i suche. Żadnych innych oznak. W ciągu jednego dnia taki los spotkał aż 10 krów, głównie tych sprowadzonych z innego stada. Została wykonana sekcja zwłok, która nie wykazała absolutnie żadnych nieprawidłowości jeśli chodzi o organy wewnętrzne. Jedynym odchyleniem był fakt pojawienia się na grzbiecie czarnych plam (nie wiem czy chodzi o plamy pośmiertne czy może było to coś innego). 
      Poprzednie stado jest wolne od chorób i nie wystąpiły tam żadne zgony. Jesteśmy w kropce 😐 Niestety poziom tamtejszych usług weterynaryjnych pozostawia wiele do życzenia, a do tego w pobliżu nie ma lekarzy, którzy już teraz mogliby wykonać jakieś przydatne badania.
      Czy ktoś ma jakiś pomysł jaka może być przyczyna tych nagłych zgonów? I co można zrobić, by w jakiś sposób uchronić pozostałe zwierzęta w stadzie przed tym samym losem?
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.