Witam, jak niektórzy wiedzą kupiłem renoweczke. Pierwsze testy w polu bez problemu super wszystko działało... ale później jednego dnia podniosłem brony i nie chciała mi już opuścić a na prawdę sporo ważyły. Wyciągnąłem rozdzielacz z plecaka bo coś strasznie lekko zaczęła chodzić wajcha od podnoszenia, po wielu próbach wkładania i wyciągania go wkoncu zaczął działać ( byłem pewny że to któraś dźwignia źle wchodzi w rozdzielacz, ale co było naprawdę że zaczął działać to nie wiem). Pojechałem orac wszystsko szło dobrze, pod koniec juz cos miał problem miejscami z podnoszeniem musiałem lekko przegazować czasami żeby zaczął podnosić, czasami to nie pomagało, pług do góry wróciłem do domu ciągnik nie chce opuścić pługu ( dodam jeszcze że s drodze powrotnej już slyszalem cały czas pompe jakby cały czas biła do oporu olej na podnoszenie) pobawiłem się trochę druga wajcha która z tego co wiem jest od pozycji siłowej to wkoncu opuścił.. odczepilem pług chciałem dać do góry już znowu nie reagował. Wymontowalem rozdzielacz zawiozłem do ,,regeneracji,, powiedział że jakiś mały kołeczek wypadł na którymś zaworku oraz któryś zawór nie miał sprężynki i przez to chodziło jak chodziło. Wyczyścili podobno nowe oringi dał i mówił że będzie chodził. Zamontowałem go i ciągnik dalej to samo zaczyna podnosić strasznie wolno, jeżeli stanę na ciągną to bez gazu chyba xsmh dzień by podnosił( jeżeli ręcznie na maksa przesune dźwignie od siłowej zaczyna daj cię idzie szybciej) ale znowu nie opuści ramion. Żeby opuścić ramiona muszę mięc odkręcone gniazda od hydrauliki i ruszyć hydraulika wtedy zaczynają opadać .
p.s.Zasilanie na rozdzielacz jest na 100 procent bo odkręciłem rurkę i cały ciągnik oplułem olejem.