Torfem palilismy z 20 lat temu. Jezdzilismy na caly dzien,ojciec kopal,mama podawala a ja z bracmi ukladalismy na przyczepie. Zawsze pelną d46 sie przywozilo,potem ukladanie do suszenia,pozniej zwozenie do stodoly na zapole. Ile to roboty bylo ale opal to byl dobry. Do tej pory komin nie ruszany jedynie wierzch jak dach zmieniali to z klinkieru murowali część