- Rolnicy domagają się przywrócenia ceł. Ten sam postulat wysuwa część polityków. To jednak świadczy o niezrozumieniu tematu, gdyż przywrócenie ceł dotyczyłoby jedynie pszenicy. Przed wojną stawka celna w przypadku kukurydzy wynosiła zero, a na rzepak nie było ani ceł, ani kontyngentów. Polska rokrocznie importowała 100-150 tys. ton ukraińskiego rzepaku. To nie liberalizacja handlu z Ukrainą ogłoszona przez KE przed rokiem, lecz konkurencyjność cenowa i zmniejszenie lokalnej podaży doprowadziło do tak dużego importu – uważa analityk.
Zboże techniczne – co to takiego?
Analityk nawiązuje też do sytuacji związanej z importem tzw. zboża technicznego, którego samo pojęcie zostało wprowadzone chyba na potrzeby chwili.
- Zboże techniczne – ten termin odmieniany jest przez wszystkie przypadki. A tak naprawę nie ma takiej kategorii zboża. To definicja wymyślona na potrzeby zwiększenia przepustowości naszych granic, na co ktoś wydał zgodę (pytanie kto?). W mojej ocenie jest to takie samo zboże jak przywożone zboże konsumpcyjne i paszowe, tyle że bez świadectwa fitosanitarnego. I jako takie nie powinno być wprowadzone do obrotu, a przynajmniej nie przed jego gruntownym przebadaniem przez odpowiednie inspekcje – pisze Mirosław Marciniak.