Ten co mial z rodzenstwa najwiecej empatii by godnie "dochowac rodzicow" i nie zapszepascic dorobku pokolen? Ten dla ktorego praca na roli nie byla kara a pogon za miastowa kariera nie byla najważniejsza. Ja mysle,ze ten co zostal zawsze twierdzil " idzta,idzta przyjda czasy,ze bedzieta wracac na te wies" ... chyba sie to sprawdza... tyle,ze juz zapomnieli,ze owa wies to juz nie "zascianek miasta".