Amantadyna jest lekiem przeciwwirusowym. Cytokinowe zapewnie płuc to autoagresja. Amantadynę można podać ale okienko jest mizerne. Jest jakaś szansa praktycznie tylko u tych co i tak by wyszli z zakażenia. W tym jest problem.
Nie czytam dokładnie ani tego tematu na forum, ani żadnego innego. Nawet gdybym widziała, że sam dodałeś jakiś link, to raczej bym w niego nie weszła.
Tak, że lekarz pierwszego kontaktu wie jakie bierzesz leki, jakie masz problemy zdrowotne, jakie choroby przeszedłeś. Wie, jaką dawkę amantadyny w danym przypadku można zastosować i na co zwrócić uwagę. I to chyba zdecydowanie lepsze, niż kupowanie e-recepty nad którą nikt nie ma kontroli.
Nie bardzo rozumiem. A lekarze mogą leczyć nieosobiście?
Nie, nie widziałam. Nie jestem w tym temacie tak doświadczona jak Ty. Ja nie chorowałam. A Ty, z tego co mi w tym temacie mignęło, chyba tak.
Zaskakujący jest fakt, że łatwiej stworzyć i przetestować nową szczepionkę, niż sprawdzić działanie już istniejącego i znanego leku bezproblemowo dostępnego na rynku.
Ja nie neguje działania szczepionek czy czegokolwiek. Po prostu, jak większość, mam wątpliwości dotyczące sposobu działania ludzi.
Chociażby to, jak wyglądają punkty testowania. Klitka 3x3, ludzie którzy z jakiegoś względu tam są. Czyli podejrzenie, że mogą być chorzy. I czekają tam 40 minut. Mogą na podwórku. Na mrozie i śniegu.
Mobilny punkt. 3 karetki, jedna obok drugiej i jeden człowiek w jednej. Dwie pozostałe puste. Osoba, która ma poddać się testowi, musi dojść minimum 50 metrów. I czekać oczywiście na podwórku aż pan otworzy okienko i pobierze wymaz.