polonezem i mar....a 😉
co do polany to owszem wymaga mniejszej ochrony ale nie mówmy też że do produkcji towarowej można ja uprawiać bez chemii. Żona zawsze robi z niej soki bo mówi, że najwięcej wychodzi (choć w tym roku zrobiła i z letniej i też mówi, że super), problem z tym, że jeśli szukasz pracownika do zbioru to jak usłyszą nazwę polana to już zaczynają kręcić nosem a jak powiesz, że nie masz nawadniania to zapomnij chyba, że trafi się taki rok jak ten.
dla mnie w smaku nr 1 to sugana ale pomimo tego, ze ma grube i wydaje się, że sztywne pędy to lubi się rozłożyć. I do tego te kolce - po całym dniu rwania polany nie masz tak podrapanych rąk jak po 2-3 godz w suganie - normalnie jak byś się z piła motorową witał. Poza tym od 4 rok owocowania zaczęła cos świrować.
polonez owszem może i bez smaku ale znajomy ma go już kilka lat a ostatnio na rusztowaniu i zarówno zdrowotność jak i plon super pewnie dlatego w dużej mierze, że jest wąsko prowadzony w rzędzie a to sprawia, że jest idealnie dopryskany i przede wszystkim jak powiedział trzeba wiedzieć kiedy pryskać bo mówił, ze ma znajomych co, że tak powiem wystrzelają się z oprysków za wczasu lub za późno i kaplica. Minus jesiennej na rusztowaniu to trochę zabawy jak z letnią.
Ja powoli wychodzę z przemysłu choć tak jak wspomniałem jakby był w okolicy jakiś kombajn na wynajem to chętnie bym spróbował kilka rzędów.
W tym roku pierwszy raz wywoziłem wszystką truskawkę na giełdę i ryneczek i to są w ogóle inne pieniądze, eldorado skończyło się po przejściu największej nawałnicy za mojego życia i reszta szła na przemysł.
Zresztą jak jeździłem z truskawką to jeden koleś na giełdzie powiedział, że truskawka nie musi mieć smaku tylko wygląd. Myślę, że z maliną podobnie choć wiadomo, że dla siebie zawsze zostawia się jakiś kawałek bardziej ekologiczny.