Sama to się ona nie upasie, wszytko zależy od właścieciela jak żywi i czym. Ja tam u siebie na takie eksperymenty sobie nie mogę pozwolić, ale jak kto woli
Ksiązkowo jest 15 -17 miesięcy do zacielenia przy mlecznych i musi mieć 3/5 masy przy 15 miesiącach. Ja bym proponowałm jeszcze chociaż te 2 miesiące poczekać, jak jałówka jest dobrze rozrosnięta to i ciele później lepsze ma cechy. My jałówki LM zacielamy w wieku 20 -22 miesięcy to wtedy widać że jest dobrze rozbudowana. Ta też jest dobrze rozbudowana jak na swój wiek. Twoja decyzja, ale uważam, że to jednak troszkę za wcześnie.
simson2812 - No tak kilka dni przed terminem odganiamy od reszty, bo lepiej jest pilnować i tak stoją ok 5 dni a poźniej wracają do stada
marekfarmer - Dzięki
Jeszcze takich kilkanaście powinno przybyć w tym roku, no teraz trzeba jeszcze zawiąki rogów posmarować środkiem i niech sobie jałóweczka rośnie
Warto interesować się takim opryskiwaczem?
https://www.olx.pl/oferta/opryskiwacz-krukowiak-heros-15m-nie-pilmet-bury-tad-len-CID757-IDrFcVh.html#9c0cde0daa
Tutaj dużą robotę robi genetyka, bo jednak przyrosty są całkiem dobre. Mamek za bardzo nie można karmić bo, jak się przekarmi to im tylko zaszkodzi. To jest normalne u nich, że do 7-8 miesiąca są przy krowie, bo takie zadanie ma mamka wychować cielę i żeby to odbywało się jak najmniejszym kosztem i mninimalnym nakładem pracy.
No nie jest najdrożej, wiadomo w porównaniu do mlecznych mają mniejsze wymagania. Małe jedzą oddzielnie, krowy nie mają tam dostępu. Dla odsadków i cieląt dajemy makuch lniany, kredę i mieszankę mineralna Josera.
cieplym3 - No to się widocznie zmieniło na SGGW trochę, może inaczej to było w ośrodkach zamiejscowych. Wydaje mi się, że Ci co nie zamierzali się uczyć zrezygnowali na początku bo z ok 60 jest nas teraz prawie 30 osób. Wiadomo, że nie są to jakieś nadzwyczajnie wymagające studia, ale żeby spać spokojnie i zaliczyć to jednak lepiej się trochę pouczyć. Co prawda są i tacy specjaliści co się prawie nic nie uczą, co zjazd balują ale jakoś za którymś tam razem zaliczają
Mamki żywię sianokiszonką, sianem i śrutą jak karmią cielęta, na sztukę do 4kg, kukurydzy nie daję bo nie mam, wydaję mi się że za bardzo konieczna nie jest, ale jak będą warunki to zobaczymy, bo mamy kawałek wiaty jeszcze dostawiać i trochę powiększać stół paszowy to by było wygodniej dawać.
Póki co inseminujemy bo jest "świeża krew" w stadzie i lepszy zbyt. Ma to niestety taką wadę że trzeba obserwować i odganiać do zabiegu. Jeszcze kilka lat jak powiększymy to trzeba będzie kupić byka bo ciężko wszystko zobaczyć, do 20 mamek to się można pobawić
Krowy same się cielą, ale lepiej obserwować jak by coś nie tak. Jedynym problemem to jest to aby krowa pozwoliła na podejście do cielęcia, ale też zależy która bo są bardzo opiekuńcze
Najlepiej to z dokumentami kupować bo później można sprzedawać do stada pod oceną. Genetyka też się liczy w takiej hodowli. Duże jest zainteresowanie takim bydłem teraz
Jałówki ok 350-400 kg, byczki ok 450 kg. Ja się dużymi nie zajmuję, bo jest zbyt na odsadki ode mnie wszystko idzie do stad. Na duże sztuki też się opłaci tylko nie na kraj a za granicę bo wtedy inna cena.
No niestety zdarzają się przypadki, że przerwą pastuch i jest problem. U mnie wybieg jest ogrodzony częściowo rurami metalowymi, w części płotem betonowym i drewnianym, a od wewnątrz jeszcze pastuchem. Na tej części wybiegowej musi być mocne ogrodzenie, bo powierzchnia nie duża a jeszcze jak więcej sztuk to mogą rozgrodzić. Jeżeli chodzi o wybieg to lepiej zrobić coś konkretniejszego bo taka siatka to nie problem dla nich. Na pastwisku daję dwa rzędy drutu i na to jeszcze sznurek to wtedy lepiej to widzą i nie uciekają
No niestacjonarnie jest o tyle dobrze, że 2 razy w miesiącu się przyjeżdza w piątek po południu, a kończy niedziela wieczór. Wiadomo żeby zaliczyć egzaminy to coś jednak trzeba umieć, ale jak się bardzo chce to wzystko można.