zacznijmy od tego ze po upadku pgr , gospodarstwa rolne brali w dzierzawe przewaznie byli dyrektorzy pgr , lub spolki bylych pracownikow pgr. Przewaznie taka dzialalnosc konczyla sie ogromnymi dlugami i dopiero wtedy ziemie trafialy w inne rece, w moich terenach byla to osoba o nazwisku b ktora w latach 90 byla ministrem w rzadzie
prawda jest taka ze byl taki czas ze ziemia czy pochodzaca z bylych pgr, czy od osob prywatnych byla dostepna za grosze w porownaniu z tym co jest teraz. nikt nie chcial ziemi, jak ludzie mieli mozlisoc przejscia na renty strukturalne to prosili zeby ktos ta ziemie od nich wzial za cene aktu notarialnego
wiec jak ktos mial troche pieniedzy, nie bal sie,mial pomysl to mogl spokojnie kupic ziemie w przedziale 50 -100 hektarow bez zadnych znajomosci
druga sprawa jest inna i dotyczy terazniejszych czasow. ile ziemi nadal znajduje sie w dzierzawie? na moich terenach pojedyncze osoby maja dlugoletnie umowy dzierzaawy na 200 hektarow. nie ma zadnej mozliwosci ponownego przetargu na zakup czy dzierzawe tych ziem. wiec nie dziwmy sie ze innym tej ziemi brakuje