Witam,
kowr w moim regionie jawnie leci w kulki delikatnie mówiąc. Dopiero siadam do rozporządzeń ale może ktos bardziej obeznany w przepisach wypowie się lub może sam miał do czynienia z taką sytuacją.
Mianowicie KOWR praktycznie nie robi przetargów ofertowych, ale jest własnie jedno ale
Były już 3 przetargi organizowane w taki sposób , teraz szykują się kolejne dwa w których chciałem wziąć udzial.
Mianowicie wygląda to tak: Wykaz, ogłoszenie przetargu licytacyjnego, ogłoszenie listy uczestników, anulowanie przetargu na parę dni przed przetargiem a nastepnie ogloszenie przetargu ofertowego. W każdym z tych przetargów palce macza członek izby rolniczej ze znajomościami w Pis, oraz drugi czlonek izby rolniczej.
Wczesniej bylo cos takiego ze wniosek o przetarg ofertowy moze wplynac tylko w momencie publikacji wykazu, nie wiem czy dalej tak jest. Zeby bylo smieszniej w momencie wykazu, czlonek izby rolniczej skladal wniosek o przetarg ofertowy, w tym samym czasie co kolega na inna dzialke. Kolega dostal po tygodniu odpowiedz odmowna, jestem ciekaw sciezki jego wniosku skoro zostal ogloszony przetarg licytacyjny pomimo jego wniosku , a teraz po miesiacu odwolany
krew czlowieka zalewa, robia co chca pod siebie