no i tak ma być. Jak piszesz, że odrzucaliście każdy snopek to masakra, mogłeś zapoznać się z instrukcją. Jak prasuję po bizonie i jest jeden ładujący to jadę najpierw prawym rzędem, a później lewym wracam i wtedy można powiedzieć że dwa rzędy układają się prawie w jeden, przez co jest mniej chodzenia i jeżdżenia po polu...Tak uściślając Bizon ma 4,2m szerokości roboczej heder...
miałem ten sam problem, jak kupiłem swoją. Na dźwigni przy kole i dźwigni na zaczepie jest linka stalowa która jest za długa, skróć ją w jednym oczku, jak potrzeba to nawet tak mocno że dźwignia przy kole już trochę wysunie sworzeń jednak nie na tyle żeby blokowało płaskownik hamulca koła. No i załóż linkę polipropylenową na dźwignie znajdującą się na zaczepie dokładnie przywiąż ją do górnego oczka a drugi koniec do ciągnika. Jak będziesz chciał przełączyć prasę w położenie robocze, musisz trochę gwałtownie cofnąć wykonując skręt kierownicą w lewo, żeby zluzować sworzeń poziomy przestawiania zaczepu, wtedy łatwiej będzie go tobie wyciągnąć przez pociągnięcie linką, ale możesz to również zrobić bardziej brutalnie uderzając w dźwignię młotkiem aż się sworzeń wysunie.
Mam tak wszystko poustawiane, że po wieździe na pole nie wysiadam z ciągnika w celu przestawienia prasy w położenie robocze tj. przestawienia zaczepu i opuszczenia podbieracza i vice versa po skończonej pracy. Pozdrawiam . Tak przyglądam się i widzę, że chyba nie masz jednej szpilki w piaście- może się mylę. Ja w swojej zamontowałem jeszcze licznik bel i zdjąłem lewą stronę klapy, żeby klocki były odrzucane na lewo, ponieważ mam kombajn o szerokości 3 metrów roboczych i w kolejnym przejeździe klocki leżały by mi na drodze przejazdu.
dzięki za udzielenie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, ale jeszcze jedno, to czym wyczyściłeś do gołego metalu, pytam bo to samo muszę zrobić z moją przyczepą- możesz ją zobaczyć na mojej stronie. Z góry dzięki i proszę pozdrowić swoją kobietę...
w tym uśmieszku czuje jakiś podstęp, obawiam się, że nie będą to tanie rzeczy
U mnie blisko trzy tygodnie nie padało, jęczmień jary na piachach przypaliło. Dobrze że nie dawałem skracacza bo pieniądze w błoto by poszły o przepraszam w popiół. Tydzień temu trochę popadało no i w miniony piątek bardzo fajnie, cieszyłem się jak dziecko. Jęczmień już zasuszony, ale buraki, kukurydza i ziemniaki odżyły...
No nareszcie wczoraj spadł w kuj-pom. Jęczmienie na lżejszych poprzypalane, że masakra, Trąbie mojemu żeby zasiać ozimy to brzęczy że kiedyś zasiał to był jak kasza i gadaj z d*pą to cię obxra.
to nawet lepiej, bo jak chodzę na grilla do sąsiada to jego ma wymiary około 1,2mx0,5m i później nie wie co z tym żarciem robić, tam pół prosiaka wchodzi, a tak upieczesz sobie na kiju zjesz za mało to jeszcze. Krótko mówiąc nie generujesz strat... Jak daleko u Was do żniw? Rzepaki uprawiacie?
to co dokładnie robiłyście przy tych sianokosach takiego ciężkiego? Bo mój tatko miał kiedyś pieniąchów jak lodu, ale nie w głowie mu była przetrząsaczozgrabiarka, lub prasa. Siano przerzucaliśmy widłami, grabiliśmy zgrabiarką konną i zwoziliśmy luźne ładując i rozładując widłami.