Kontrole kontrolami ale mogą je robić od czerwca bo mają wnioski rolników a robią je w marcu-czerwcu następnego roku. Dlaczego? Wniosek obszarowy pod względem formalnym powinien być zrobiony max w miesiąc, potem max 2 miesiące na kontrole w terenie i wypłata środków do końca roku w którym rolnik tak naprawdę zebrał plon. To da się zrobić ale trzeba całą tę agencję zrestrukturyzować ot co+zatrudnić sporo ludzi na umowy zlecenia na okres kontroli. Śmieszne jest przecież jak przyjeżdżają kontrolować zasiewy gdy jest już wszystko zebrane a ścierń przyorana. Co oni mogą stwierdzić?
Rozumiem że są wnioski gdzie jest 100działek, facet trzyma bydło, daniele, ma 2 kurniki po 15 tys kur, wlazł we wszystkie możliwe programy R-S a ziemie ma w 3 BP w dwóch różnych OR i wtedy sprawa może się faktycznie przedłużyć ale jeżeli mam 34ha, z czego 30ha zboża, reszta to łąki pod RS (ptaszki) i zabudowania, nie mam zwierząt, nie biorę udziału w żadnych innych płatnościach to gdzie tutaj jest skomplikowany charakter sprawy? Bo GISowiec się nie wyrabia w ARiMR? Bo kwity z kontroli zostały odłożone na bok bo robią tych bez kontroli? Tak jest 2 jak nie trzeci rok z rzędu czyli za PiSu.
Co do 70% - u Ciebie może i tak, ja mieszkam w Polsce B i mało kto dostał więcej niż 10% JPO.
Pomoc klęskowa? Zalania z zeszłego roku i wymoki - komisje sobie były, protokoły porobiły i na tym się skończyło. Pomoc zerowa.
500+ - ciekawe ile procent z dzieciaków które to dostały będą coś w tej Polsce robić jak dorosną poza mieszaniem zaprawy lub siedzeniem na bezrobociu (ewentualnie zagranica).