Z tymi hodowlami to racja, dość dużo i w mojej okolicy jest likwidowanych, zostaje sama ziemia do obróbki. A z całymi gospodarstwami? Cóż... takie uroki kapitalizmu, prędzej czy później wszystko sprowadzi się do rolnictwa przemysłowego z małymi odgałęzieniami na np. warzywa. Dzisiaj mało kto chce sprzedać pole, to prawda, ale takie małe i średnie gospodarstwa pewnie i tak się ziemi wyzbędą bo wg. mnie w przyszłości opłacalność spadnie do tego stopnia że nikt nie będzie jej już tak zawzięcie utrzymywał w swoim posiadaniu, chociaż obym się mylił.