Marioboss
Members-
Postów
231 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Marioboss
-
Tu masz rysunek pompy w rozłożeniu na części https://e-ursus.pl/pl/static/pompa-wtryskowa-p24t8-3a71bifvr-ursus-c-360-katalog-czesci.html# Pod uszczelką powinien być tylko element tłoczący.W króćcach są jeszcze zawory odcinające, o czym zapomniałem wspomnieć, a pod nim są już uszczelki.
-
Odkręcasz króćce wylotowe (to, do czego dokręca się przewody wtryskowe) i pod nimi masz po jednej uszczelce.W środku, uszczelka ma gwint M8, więc wkręcasz śrubę M8 i ciągniesz całość do góry, lub można dać szeroką podkładkę, nakrętkę u góry i wkręcając nakrętkę, uszczelka będzie się wyciągać.Wkładasz nowe i dokręcasz króćce.Chyba nic nie pominąłem.
-
Pewnie mu chodziło o uszczelki pod króćcami wylotowymi pompy wtryskowej, ale na zużyte sekcje to nie pomoże.Proszę bardzo, groszowe sprawy. http://hurt.techrol.com/product/4293/Czesci_ciagnikowe/URSUS_C_360_i_poch_/Uszczelka_sekcji_pompy_wtryskowej_do_C_360_C_330_P171010_Produkt_krajowy.html Chcesz, pobaw się, jaki problem.Tyle można zrobić we własnym zakresie, bez głębszego rozbierania pompy.
-
Zużyte elementy tłoczące pompy wtryskowej, lub tłoczek w pompie zasilającej.Pompa wtryskowa była kiedyś remontowana?
-
A można po polsku? O co Ci dokładnie chodzi? Chcesz wyjąć wał bez wyjmowania tłoków? A "sprawdzić blok" to jak mam rozumieć? Uszczelki pd głowicę nie kosztują po 200 pln za sztukę, tylko jakieś 20, więc co za problem wszystko rozkręcić? Wał niby można wyjąć bez odkręcania głowic, bo tylko poodkręcać pokrywy główne i korbowodowe i wyjdzie, ale po cholerę tak się bawić? W jakim celu?
-
Panie kolego, nie przyglądałem się tym oponom, jak je kupowałem, to po pierwsze, a po drugie, to nie wiem, czy dopłacałem, bo zapłaciłem za nie wtedy w granicach 700 pln za sztukę (tak tak, to było dawno). Był to niemal schyłek produkcji tych opon, bo za jakiś czas, francuziki przejęli stomila, ceny powoli poszybowały do góry i jak wszyscy pamiętają, kosztowały po 1,5 klocka za sztukę.Fakt, że mają napis TUBELESS, ale nie wiedziałem, że są też inne "wersje" tych opon, a nie spotkałem się u nikogo innego, bo mają też land pro.Obiło mi się wtedy o uszy, że są one właśnie bezdętkowe i na nowych felgach, trzymały by bez dętek, ale się tym nie przejmowałem.Miałem wtedy zmienić tylko jedną, bo miałem jedną starą, jeszcze ten stary typ, na jakim opuszczały fabrykę, a drugą miałem nowszą, ten model, chyba AN, czy tam ANP, produkowany przed land pro, 22 klocki na obwodzie, o ile się nie mylę.Znalazłem wtedy na nią klienta i kupiłem drugą land pro, żeby były jednakowe.
- 1582 odpowiedzi
-
Wszystko fajnie, ale ja nie pisałem o sytuacjach, jak to nazwałeś "ekstremalnych" tylko o alternatywie dla rozbiórki w domu.Rozumiem, że nie każdy ma możliwość, żeby czymś zawieźć i żeby mieć gdzie zawieźć, to zrozumiałe.Ja mam taki zakład 10 km od domu, więc naturalnym jest, ze nie będę się je*ał z kołem, tylko zawiozę.A jak by mi rypło w polu, to też mam czym tam pojechać, ponieważ posiadam wspaniały pojazd marki żuk, który wjedzie wszędzie.Dawniej też się mordowałem łyżkami itd. ale w końcu stwierdziłem, że o te parę groszy, to szkoda się gnębić.Poza tym, lad pro, są bardzo ciasne i tak łatwo nie schodzą z felgi.
- 1582 odpowiedzi
-
Nic trudnego.Wszystko jest ze sobą zamienne.Niektórzy tak mają.
-
Wskaźnik firmy Veethree.Indyjska firma, z tego co wiem.Ładne wskaźniki robią, ale jak z ich dokładnością, to nie wiem.Jedyny plus to taki, że jest mechaniczny.Pomijając voltomierz/amperomierz, to do starych polskich ciagników, to tylko mechaniczne wskaźniki.No chyba, że ktoś ma ładnie wszystko zrobione i drgania od silnika i reszty, nie przenoszą się na tablicę zegarów, jak jest np w "fetorach" Inaczej, to wskaźnik elektryczny, długo nie pociągnie, z racji delikatnej budowy.Powyższy wskaźnik jest zrobiony na wzór czeskiego, występującego w 80-kach.Zdaje sie, że można jeszcze kupić oryginały.A jak ktoś się upiera na elektryczną temperaturę, to szukać zetorowskiego, ale fabryka, a nie podróby.Są dostępne w cenie około 80 pln + czujnik. A jeszcze tutaj strona Veethree http://www.veethree.com/product-range.html Można pobrać sobie cały katalog.Bardzo dużo bardzo ładnych wskaźników, ale jak piszę, nie wiem, jak z jakością, a po drugie, to gdzie to kupić? W sprzedaży jest dosłownie kilka rodzajów, takich pasujących do naszych ciągników itp. a reszta? Mają w ofercie też bardzo fajne mechaniczne wskaźniki temperatury, dedykowane do starych zetorów, czyli podpasują też do naszych wynalazków.
-
Hahaha, dobrze powiedziane.Wyższa szkoła druciarstwa.Z kołami od ciągników, to najlepiej jechać na wulkanizację, gdzie mają dużą maszynę.Jak robią koła od tirów, to już wystarczy.Ja mam taki nieduży zakład w okolicy i bez problemu robią.Trzeba tylko zawieźć i najlepiej odkręcić obciążniki, żeby lżejsze było.Bez mordowania się, zapłaci się parę groszy i na maszynie elegancko zdejmie i założy.Poza tym, ja mam stomile land pro i siedzą zaje*iście ciasno na feldze, więc tym bardziej szkoda się męczyć.To już nie te czasy.Przecinakami itp. to można tylko oponę pociąć i felgę pokrzywić.Te opony mam już parę lat i tylko raz mi wypadło jedną ściągać, bo coś się stało.Pojechałem wtedy tam.Tak rzadko się przy tym robi, że można te parę groszy wyłożyć.To nie przednie.
- 1582 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Podejrzewam, że gdyby dobrze posmarował, to by i "pomalowali" na gotowo, ale jakość, to pewnie by była powalająca.A i ludziom się dzisiaj nie chce,to fakt.Jedni nie mają czasu, a mają kasę, to wolą kupić i założyć, a inni, nie mają czym, lub mają dwie lewe ręce, a znam takich :rolleyes: Jedynie dobrze pomalowane rzeczy, jakie dzisiaj się kupuje, to łapy do kultywatora, noże do glebogryzarek itp. rzeczy, pomalowane na czarno, dosyć mocną farbą, że nawet w ziemi, tak się łatwo nie ściera.Wszelakie blacharki np. do c-360, to są pryśnięte tylko podkładem, bez żadnego odtłuszczania.Takie trochę "opakowanie" żeby za szybko nie zardzewiało.Należy to "rozpakować" czyli oczyścić do metalu i dopiero pomalować po ludzku.Innej rady niema.Kiedyś, to pamiętam, że też felgi były całkiem nieźle pomalowane i farba się ładnie trzymała.Dzisiaj, to już nie to.Farba już jest dosyć miękka i się zdziera.W 98-mym roku, jak znajomy kupował felgę do c-360 tylną, to była tak mocna farba, że ciężko było nawet papierem zmatowić.Obecnie wygląda tak samo, ale jakość już nie ta.
-
No, nie wiem, tam działa bardzo duża siła.Ja mam na dźwigni od ręcznego, zrobione spore przełożenie, że dłuższe ramię ciągnie przez krótsze, a i tak potrafiło mi przeskakiwać pod dużym obciążeniem i dało radę wygiąć wałek w pokrywie blokady.Ta sprężyna w sprzęgle kłowym, jest według mnie za mocna, a i tak nie odbija zewnętrznej połówki, dopóki istnieje siła dociskająca osiowo obie połówki sprzęgła, czyli, póki nie ustanie docisk zębów jednej, na drugą.Kiedy się np. cofnie lekko ciągnikiem, to obie połówki luzują nacisk i sprężyna odbija.Spokojnie można dać ciut słabszą, lub zrezygnować z tej wewnętrznej, na rzecz zewnętrznej, co powinno dać taki sam efekt, a sprzęgło nie będzie miało tendencji do odpychania połówek od siebie.Ja bym osobiście raczej radził jednak siłownik pneumatyczny.Są na allegro dosyć mocne, a sprężarka w C-360 bije do 10 bar, więc ciśnienie jest bardzo duże.Te siłowniki mają chyba nawet dosyć spory skok, więc przez odpowiednie przełożenie, siła będzie bardzo duża i utrzyma to bez problemu.Wtedy tylko elektrozawór, np. zwyczajny, od lpg i ten przełącznik, czy jakikolwiek inny.
-
No tak, ma pewnie wbudowane sprzęgło kłowe, czy coś.Też niezły patent.Ale ja bym nadal pomyślał o sprzęgle elektromagnetycznym.Na złomach nieraz widziałem pełno sprężarek klimy, powywalanych w kontener, więc kupno takiego koła, nie powinno stanowić problemu i nadszarpnąć zbytnio budżetu.Rzecz fajna i bardzo wygodna.Przełącznik na dece i git.Nie mam pojęcia, jak to się sprawdza w takim zastosowaniu, ale to chyba nie tylko ursus stosuje, prawda?
-
Co nie pociągnie? Sama dźwigienka do gaszenia, chodzi praktycznie bez oporu, dajesz nowe "cięgno" smarujesz je ładnie, bo na sucho, to wiadomo puszczasz jakoś po ludzku, żeby nie było zawinięte nie wiadomo gdzie i wystarczy nieduża sprężyna, o niezbyt wielkiej sile "uciągu" żeby lekko się pociągało ii będzie działać.Założyłem taką sprężynę jednemu takiem w 3P i działa.Ja mam w 60-ce zrobione gaszenie dodatkową dźwignią, patent stworzony lata temu na podstawie fabrycznego rozwiązania ze stara 200) i mam tam dosyć mocną sprężynę.Do tego odciąłem kawałeczek tego cięgna od gaszenia od 3P razem z drutem, nawierciłem głęboko nowy otworek i zacisnąłem tam linkę.Patent o tyle lepszy, że można puścić pancerz jakkolwiek, bo linka się ładne układa, w przeciwieństwie do stalowego drutu.Zapewniam jednak, że na drucie, chodziło jeszcze lżej, warunek jeden, musi być puszczone bez większych zagięć, bo wtedy opór jest większy. A co siłownika, to np. w polonezach, były siłowniki o dosyć sporym skoku, ale jak pisałem, tam nie ma praktycznie żadnej siły, bo to nie jest duża dźwignia, jak te, w pompach sekcyjnych, choćby w nowszych zetorach gdzie musi pokonać opór sprężyn w regulatorze itd, tylko dosyć luźno chodząca dźwigienka, więc można siłownik zaczepić w innym miejscu, choćby w połowie jej długości wtedy będzie wykonywała pełny skok.można też zrobić dodatkowe ramię, żeby było przełożenie i wtedy też będzie skok.Są też dostępne siłowniki i większym skoku i sile, widziałem na allegro, więc to nie problem.A jak nie, to kierunek szrot i kupić siłownik elektromagnetyczny gaszenia silnika od lublina 2.Za jakiś 3 dychy powinni sprzedać. nowy 150pln.Tam, to już by było jak fabryka, po odłączeniu prądu, sprężyna w środku wysuwa go na maksa do przodu, przesuwa dźwignię STOP i silnik gaśnie.Siłowniki tego typu, są właśnie montowane w obecnych zetorach.Z kolei, w tych silnikach perkinsa, które widzę po allegro, produkcji THM, pompy wtryskowe mają już zaworek elektromagnetyczny w samej pompie i on służy do gaszenia jak w samochodach.
-
Tego bym nie powiedział.Dostępne są, to fakt, ale czy tanie? Tzn, można kupić tanio, ale ile wytrzyma, to już loteria.Ale najgorsza rzecz, to kupić drogie, niby najlepszej jakości, a później się okazuje, ze to to samo, co to tanie, bo i tak bywa.takie czasy.To koło, to nie jest jakaś bardzo skomplikowana rzecz, więc uważam, że cena jest ciut za duża.Wystarczyło by 150.Ale jak pisałem, to jest bardzo łatwe do zrobienia i znam kilku takich, którzy sobie zrobili.Oczywiście nie będzie "oryginalne" i takie ładne, ja to.To się pojawiło w sprzedaży, bo nagle zrobiło się zapotrzebowanie na coś takiego.Ludzie zaczęli sami robić, jeden od drugiego kopiował, pojawiło się na necie, bo ktoś pokazał szerszej widowni i w końcu ktoś inny to podłapał i produkuje.To taki sam przypadek, jak z tymi "zestawami" do ciśnienia oleju do ciągników.Ja sobie coś takiego założyłem już 17 lat temu, trójnik od hamulców od żuka przy bloku końcówki, kawałek wężyka, wskaźnik i czujnik.Potem, z czasem, ludzie wpadali na ten sam pomysł, pokazali na necie i ktoś pomyślał, że będzie na tym "piniądz" i zaczął to robić.Samemu można zrobić za 50 pln (bo trzeba wskaźnik kupić), a "zestawy" na necie, kosztują od 100 :rolleyes: Oczywiście nie każdy ma pojęcie, nawet do tak błahej rzezy i zdolności manualne, więc dla nich są takie gotowce.Komuś innemu może się nie chcieć bawić, tylko kupi i założy gotowe.Tak samo jest z tym kołem.Nie neguję absolutnie, bo dobrze, że ktoś to robi.Żeby tylko było dobrej jakości.
-
Tam można założyć sprężynę odciągającą, nie musi być mocna i będzie ładnie wracało, a po drugie, to założyć siłowniczek od centralnego zamka, do tego przycisk od klaksonu (czy jakikolwiek inny) i już macie gaszenie elektryczne.A jak komuś się chce, to idzie i na kluczyk zrobić, jak w markowych sprzętach.W nowych zetorach, to widzę też już zrezygnowali z tego archaicznego rozwiązania, rodem z 3P.Zawsze mi się śmiać chciało, że traktor za 150 tysi, czy więcej, a gaszenie silnika jak w starym perkinsie.Dopiero teraz ktoś się zorientował.Założyli siłownik elektromagnetyczny i heja. W sześćdziesiątce też można zrobić, tylko potrzebna jest obudowa regulatora obrotów od stara, tam takie gaszenie jest, tzw. dźwignia STOP.Załatwiłem sobie dwie takie obudowy, tylko trzeba zmniejszyć otwór na łożysko, bo w starze są większe.Na razie, to mam gaszenie zrobione przez siebie na wzór starowskiego i działa już kilkanaście ładnych lat.
-
Dwie stówy za takie byle co? U mnie znajomy, to sam sobie zrobił na tokarce.Może lepiej założyć koło pasowe ze sprzęgłem elektromagnetycznym? Myślał ktoś o tym? W tych nowych ursusach, taki patent jest.Tego się codziennie nie używa, więc może by działało.
-
Może masz już duży luz na listwie, która wchodzi do mostu.Tzn. osadzona jest tam przesuwka (widełki) tulei podnośnika i jak zrobi się duży luz, to nie będzie zazębiało, jak należy, pomimo że zatrzask wpada w wycięcie w listwie.Robiłem niedawno przy ciągniku, gdzie gość miał wyrąbane frezy na wałku i tulei podnośnika, bo właśnie widełki miały bardzo duży luz.Podkładał pod dźwignię kawałki drewna, ale i tak mu rzęziło bo słabo zazębiało.Ściągnij podnośnik, to będziesz widział, czy tam jest wszystko ok.
-
A kto Ci każe pakować go do większych ciągników? Zdusić go troszkę na mocy i będzie jak ulał do mniejszych ciągników.Myślę, że i w 80-ce dał by radę.Te nieszczęsne 3P, na które tak wszyscy narzekają, też są malutkimi gabarytowo silnikami (bo pewnie to o to Ci chodzi) a tyle już lat jakoś dają radę w 60-ce.Wiadomo, że to nie to samo, ale mniej więcej o to mi chodzi.Konstrukcję zawsze można odpowiednio wzmocnić i da radę.Myślę, że nie był by gorszy, niż ten trzycylindrowy silniczek,który pakowali w nowym C-360.Zapewne dzięki zastosowaniu silnika polskiej produkcji, cena mogła by troszkę spaść, więc każdy by był zadowolony.A że "mały Leyland" się kurzy, to wiadomo.Ciekawe, co on by pokazał, gdyby się z nim pobawić w common rail i inne wynalazki.Byli by w stanie wymodzić coś więcej z niego, czy nie? Ale tak na dobrą sprawę, to gdyby chcieli współpracować z Andorią, to taki silnik mógłby być w ciągnikach dla Afryki, skoro tam normy są nieważne.Jednak, jak widać, oni mają inny "model biznesowy" i wolą dawać zarobić obcym, niż swoim.Andoria mogła by produkować bardzo dobre silniki, gdyby tylko ktoś im na to pozwolił.Trzeba by sypnąć kasą na rozwój nowej rodziny silników, lub bazujących na tym, co mieli do tej pory, ale przekonstruowanych tak, by dawało się spełnić nowe głupie normy.Chyba jest to wykonalne? Mamy firmę, która od lat specjalizowała się w produkcji silników diesla, a musimy kupować u obcych. Edit:Coś mi się pomyliło wcześniej przy edycji i wstawiłem swój własny cytat, sorry.
-
No tak, wielokrotnie tu pisano, że opracowanie silnika, to ogromne koszty, homologacje itd. Gdyby się potrafili dogadywać z innymi naszymi firmami tak dobrze, jak z obcymi, to może by Andoria mogła coś wymyślić.Czy na bazie silnika ADCR nie można by czegoś stworzyć? Czy mniejszym nakładem środków można by przekonstruować istniejący silnik na potrzeby ciągnika, czy jednak opracowanie nowego było by tańsze? Chyba nie.Tu w sumie chodzi tylko o zmniejszenie obrotów silnika, bo 4200, to za dużo do ciągnika, tym samym, trzeba by moc i moment przenieść niżej.Odlew bloku trzeba by pewnie poprawić, żeby z przodu można było dokręcić do osi, bo z tyłu, to jest przykręcana płyta, więc spoko.Pewnie szło by to zrobić, a tym bardziej, na CR można coś wyskrobać, bo to elektronika.Pewnie było by to wykonalne, ale Ursus chyba niezbyt zainteresowany jest współpracą z polskimi firmami.Wolą ukraińców i izraeczyków.Andoria dawniej dostarczała silniki do większości maszyn i wszyscy byli zadowoleni, a teraz by się nie dało? Ursus by miał tańsze silniki, a Andoria dała by pracę, bo tam też cienko przędą.
-
No to przecież piszę, że oni robią wszystko pod siebie.Wprowadzić CR do ciągników, to niektórzy producenci, nieposiadający swoich silników dostosowanych do norm, będą musieli kupić np. od nich i kasa leci.To samo z resztą niepotrzebnych pierdół.Tak właśnie dba się o swoje rodzime firmy żeby prezesi z głodu nie umarli, no i pracownicy, rzecz jasna, również.Coś zupełnie przeciwnego, niż jest stosowane u nas.Jak np. taki ursus sprzeda trochę ciągników z niemieckimi silnikami, to przecież już kasa trafi w pewnej części do niemaszków, bo za silniki trzeba zapłacić.Gdyby dalej stosowali perkinsa, to zarobił by ktoś inny, a nie oni.Ja zawsze byłem zdania że ciągnik ma być w miarę prosty, niezawodny i bez wodotrysków, bo to jest do pracy, nie do szpanu.Ale ja chyba jestem nie na czasie, bo dzisiaj ciągniki niektórzy kupują do czego innego, a później płacz, bo wszystko drogie.Ale z drugiej strony, to jak ktoś kupi lepszą furę, z silnikiem na elektronice, to są już firmy, oferujące "czipa" do sterowników silnika, zupełnie jak w przypadku samochodów, więc niejeden pewnie skorzysta.Zaczną kupować większe maszyny, no bo jak moc wzrosła, to przecież uciągnie, a później coś nie wytrzyma, bo wątpię, żeby projektowali podzespoły z "zapasem".
-
Sami chcecie elektroniki w ciągnikach, bo to takie nowoczesne i ułatwiające pracę, a teraz się dziwicie, że pakują nawet to, czego by ludzie raczej nie chcieli? Hajs się musi zgadzać, wiec trzeba coś wymyślić, żeby producenci elektroniki mieli z czego żyć.A jak przy okazji wykosi się jakąś mniejszą konkurencję, to nawet lepiej, nie? W ciągnikach jest i coraz więcej będzie elektroniki, bo to ten sam kierunek, co w autach.Niestety, takie czasy.Ma się psuć i przynosić zysk producentom części zarówno mechanicznych, jak i elektronicznych.Wygodnie się włącza np. biegi (czy tam półbiegi) pod obciążeniem przyciskami w drążku, nie? A jak nawali, to lament.Nie ma nic za darmo.Ja nie mam nic przeciwko nowym ciągnikom, bo wiadomo, ze wygodniejsze, nowocześniejsze itd. ale jestem przeciwko upychaniu w nich elektroniki od wszystkiego.Najlepiej było by to całkiem wywalić, ale skoro to niemożliwe, to ograniczyć do minimum.Wiadomo, że np. wtrysk paliwa w technologii common rail, musi mieć jednostkę sterującą, ale np. wspomniany wyżej patent z WOM-em, to jest jakaś kpina z ludzkiej inteligencji.Po prostu trzeba rozgraniczyć rzeczy, które są niezbędne, ze względu na zastosowaną technologię, jak CR, a te, które są absolutną fanaberią, nie służącą absolutnie do niczego.Jeszcze brakuje kontrolki "serwis" która po zapaleniu wprowadzała silnik w tryb awaryjny, aż do wizyty w serwisie, co zdaje się funkcjonuje w niektórych samochodach?
-
Ten THM, to według Ciebie taki dobry, żeby go parować z resztą? Skoro tak, to masz przecież gotowe zestawy "full" THM za 2 stówki od dziury i po co sobie robić składaki, jak masz komplet? Nie wiem, czego poszukujesz, czy jakości, czy takiego, żeby jakoś chodziło.Większość reklamuje Chełmno premium plus, zestaw za ponad trzy stówki na dziurę, ale tam masz tłoka gorzyckiego i tuleję z Krotoszyna.Zestawów jest na rynku tyle, że każdy coś dobierze.Niestety,jakość materiału wyjdzie dopiero w pracy.Według mnie, to nie ma reguły i pewności, że jak się włoży najdroższe,to będzie hulało lata.
-
Oj, dobrze prawisz, panie.Miałem ja z tą blokada mękę, choć zęby są spiłowane, (nie przeze mnie) ale i tak notorycznie się to wszystko wybijało, cięgno się naciągało, lubiła wyskakiwać, jak było twardo w polu (sucho) i często brakowało regulacji.Raz się nawet skrzywił sworzeń w deklu, na samym dole, takie tam siły działają.Kilkanaście lat temu przerobiłem na dźwignię i od tej pory jest względny spokój i w miarę wygoda, bo już mnie noga bolała, jak czasem trzeb było to gnieść na stojąco.Jakoś w trzydziestce potrafili po ludzku zrobić.A z tymi zetorowskimi, to jak jest, one mają proste zęby? Żeby takie coś założyć, to trzeba chyba komplet wymieniać,czyli cały kosz, bo przecież tamta "połówka" sprzęgła, jest nierozbieralną częścią.
-
Jak by kogoś interesowało, siłownik od blokady mostu Star 200.Długość całkowita w stanie spoczynkuv29cm, długość tłoka w stanie spoczynku, licząc od czoła cylindra 10,5 cm, skok tłoka 4,5 cm.Niewiele, ale gdyby, jak pisze seweryn, pozbyć się sprężyny i przerobić nieco sprzęgło, to bezproblemowo by działało.Ten siłownik ma w sobie dosyć mocną sprężynę, że ciężko wyciągnąć tłok rękami, więc cofała by bez problemu.W C-360 fabryka dawała taką mocną sprężynę, bo nie było możliwości cofnięcia sprzęgła, gdyż do włączania blokady mamy tylko dźwignię pod nogami i coś musi później odepchnąć sprzęgło na bok.Po zamontowaniu takiego (lub podobnego) siłownika, będzie samo cofało, jak tylko powietrze zostanie wypuszczone z cylindra. Siłownik ma wkręcony fabrycznie czujnik/włącznik na kontrolkę, więc jest możliwość montażu.Nie zgaśnie, póki tłok się nie cofnie. To, co się dynda na tłoku, to gniazdo osadzenia, wycięte z pokrywy tylnego mostu.Całe widełki są na końcu pospawane do tłoka i nie chciałem tego na razie odcinać.Blokada w Starze, to dopiero bajer.Okrągły pierścień, z wystającymi swobodnie stalowymi brokami, które wchodzą w kosz mechanizmy różnicowego i w środku zazębiają się z drugiej strony.Niewielka siła potrzebna do przesunięcia tego sprzęgła.Widełki siedzą na tym pierścieniu.
