Telefonicznie się idzie z nim skontaktować, wiadomo czasami trzeba kilka razy dzwonić kilka wiosek ode mnie gościu wyłożył kilka tysi za naprawę, a jak się okazało ciągnik dalej nie chodził to się wkur..ł zapakował na lawetę i do niego zawiózł. Gdzieś koło Krakowa jak się drogowcom fyndt rozdupcył to też chyba po niego dzwonili bo miejscowe znachory się ino po głowach drapały. 😆 Tak że chłop na brak roboty nie narzeka.
może do fenda ma rękę. w Gręzowie zaczynał.... samołuk bez szkoły... ciężko się go ogląda , poogladaj Mariusza Zduna , zupełnie co innego