Proszę jaką dyskusję rozkręciłem w temacie o rzepaku:)
Koledzy. Nie jestem ani vatowcem (liczyłem wiele razy i zawsze mi wychodziło że to się nie opłaci) ani nie jestem obszarowcem. Dotąd długo 26 ha a od ubiegłego roku 32.
W ogóle w życiu uważam że rządzi matematyka a na tej się troszkę znam i staram stosować.
Rolnikiem jestem od ok 10 lat i cały czas się tego uczę a na pełnym etacie pracuję ponad 15 lat. Trudno jest pogodzić jedno z drugim ale jakoś daję radę. Inwestuję tyle ile da się odłożyć, chyba że jakieś pole do kupienia się trafi to się podpieram kredytem, ale kupić pole w mojej okolicy graniczy z cudem.
Tych 9 czy ile tam kto woli zabiegów uczyłem się przez te 10 lat, próbowałem, porównywałem i wyciągałem wnioski. Wyszło to co wyszło i moim zdaniem to wszystko się opłaca. chyba mogą o tym świadczyć wyniki produkcyjne, skoro byłem w stanie podnieść plon pszenicy z 4-4.5 T na 7-8T, plon buraka cukrowego z 45T na 75T i rzepak który mam 5 rok na 5T na moich średnich glebach to chyba te zabiegi mają sens. Lepiej stosować 2-3 zabiegi i narzekać na opłacalność? Ja nie narzekam choć raz bywa mniejsza a raz większa. Może ktoś mi zarzuci, że dokładam z etatu na gospodarstwo, ale zapewniam że tak nie jest bo w moim matematycznym podejściu do życia dawno bym to zauważył i wyciągnął wnioski.
10 lat temu jak zaczynałem przygodę z gospodarstwem, wszystkiego uczyli mnie sąsiedzi. Co najmniej od 5 lat to oni uczą się wielu rzeczy ode mnie i traktują mnie prawie jak eksperta. A ja tylko czytam prasę rolniczą, przeglądam dużo internet, współpracuję z fajną firmą ze śor która nie tylko sprzedaje ale i doradza, pomoże ułożyć plan zabiegów i zawsze mogę liczyć na ich wsparcie.
Liczba zabiegów raz jest taka raz inna. Raz się uda coś połączyć raz nie, Dochodzą jak pisał Tomek73 zabiegi RSM który stosuję a nie wpisałem go do tych 9 zabiegów bo to w końcu nie oprysk tylko nawożenie. Często stosuję też dziwactwa typu EM czy rosahumusy czyli dodatkowy przejazd. Dochodzi rozlewanie opryskiwaczem azotu na przyorywaną słomę po żniwach.
A co do zarzutów o trucicielstwo to jeśli wszystkie zabiegi wykonuję zgodnie z zaleceniami i nie szkodzę sąsiadom i pszczołom to co komu do tego? A nie szkodzę bo sam mam 4 ule przy domu i na pszczołach troszkę się znam. Raczej wiem co kiedy i jak.
A co do blokad to nie byłem bo zwyczajnie nie mam na to czasu co chyba po mojej wypowiedzi nikogo nie będzie dziwić...